reklama

Kwiecień 2009

margaret, gabi - uszy do góry! - wiosna już będzie Wasza! tylko tę zime przeczekać trzeba;-)

a ja wczoraj do 1 w nocy myłam nową lodówkę - i fatalnie się potem poczułam, bo nastałem się troche przy tej lodówce, a ja mam w ciąży taki problem, że nie mogę stać (w poprzedniej to samo) np. w kolejce, czy wykonując jakieś czynności na stojąco, bo po chwili jak się szybko nie spostrzegę to tracę przytomność:no: najgorzej jest w sklepach jak widzę kolejkę dłuższą niż 2 osoby to już nie kupuję - boję się tych omdleń, bo raz na poczcie dość mocno sobie głowę rozbiłam - na szczęście już rozpoznaję kiedy to nadchodzi jak słyszę taki pisk w uszach i robię się niespokojna to natychmiast gdzieś siadam albo wychodzę na powietrze - taka już moja uroda, a przez całe moje życie nigdy nie zdarzyło mi się zemdleć tylko w ciąży i to od pierwszych togodni do samego końca tak mnie trzyma:baffled:
 
reklama
No mam gorszy dzień,mam nadzieję,że tylko:baffled:
Jak patrzę na ten suwaczek co się tak ślamazarzy to mnie szlag trafia.
Bo jak się nie uda to nie wiem:zawstydzona/y:
No,miałam nie smęcić.:dry:
Margaret,ja się zastanawiam,czy jak lekarz pozwoli to jechać do rodziców w tym samym miescie.Jak leżałam z M to w ogóle z wyrka nie wychodziłam.Zależy jak ta szyjka przed świętami.
Do teściów się nie wybieram,bo 4 piętro.I tu zaczyna sie problem.Zawsze bylismy tu i tu na wigilię.A wspólna u nas odpada z "innych" wzgledów,nie było by miło delikatnie mówiąc.Nie chcę żeby przyszli wszyscy na siłe,tylko z mojego powodu:baffled:
 
a ja mam w ciąży taki problem, że nie mogę stać (w poprzedniej to samo) np. w kolejce, czy wykonując jakieś czynności na stojąco, bo po chwili jak się szybko nie spostrzegę to tracę przytomność:no:
Uuuuu a co na to lekarze? Jak jest przyczyna tych omdleń ? Bo to brzmi bardzo niebezpiecznie. I naprawdę z tym nie ma żartów. A na pewno strasznie utrudnia ci to życie.

Margaret,ja się zastanawiam,czy jak lekarz pozwoli to jechać do rodziców w tym samym miescie.Jak leżałam z M to w ogóle z wyrka nie wychodziłam.Zależy jak ta szyjka przed świętami.
Do teściów się nie wybieram,bo 4 piętro.I tu zaczyna sie problem.Zawsze bylismy tu i tu na wigilię.A wspólna u nas odpada z "innych" wzgledów,nie było by miło delikatnie mówiąc.Nie chcę żeby przyszli wszyscy na siłe,tylko z mojego powodu:baffled:
Gabi na pewno się uda. Wszystkie w to wierzymy. A im więcej pozytywnych myśli tym większa siła :-)
Nie uważajcie mnie za ignorantkę, tylko ja po prostu mało wiem na ten temat.
Gabi to aż tak jest strasznie ze nie można nic a nic chodzić? Ani usiąść ? ta szyjka tak szybko się skraca ?
Czytałam na internecie o tym. Ale znalazłam więcej informacji o tym jak szyjka była już krótsza niż 2cm lub jak się już otwierała. Dlatego się dopytuje
 
Gabi, przypomniałaś mi o czymś.
U mnie zbliża się nieuchronnie spotkanie moich rodziców z przyszłymi teściami. Zapowiada się nieciekawie i wolałabym na nim nie być. Teściowa odwróciła kota ogonem i cała akcja spadła na moich rodziców, my jako studenci nie bardzo mamy jakieś finanse, a mieszkanko nam się tworzy za ich kredyt (wiecie, jak trudno teraz o kredyt?!), kiedy teściowa wyleguje się drugi miesiąc w sanatorium (nie, żeby jej coś dolegało...). Boję się tego spotkania jak cholera, bo zupełnie inne poglądy na życie mają moi rodzice a inne rodzice mojego M :crazy:
To już za tydzień :dry:
 
Uuu, Kamile współczuję takich klimatów z teściami, ja mam to samo od 20 lat (prawie) i co roku, co święta to samo, masakra jakaś, nie możemy się wszyscy razem dogadać normalnie, tylko jakieś grzecznościowe zwroty między moimi rodzicami a teściami i nic więcej, atmosfera drętwa, i nienawidzę tego. Nie mam planów w tym roku na święta właśnie z tego powodu, nie mam zamiaru się tym razem stresować wredną teściową, najchętniej poleniłabym się w domku z rodzinką i już, ewentualnie do mojego taty pojadę chyba bo tam zawsze miło. Ach, te teściowe......temat rzeka.
 
Maryś,na początku ciąży miałam szyjke 45 mm.
Miesiąc temu osiagneła 30 mm.To jest dolna granica normy.
w ciąży z M miałam tyle dopiero w 26 tyg.
Więc niby jeszcze norma,ale jeszcze dużo czasu.Tak od ok.24-34 tyg. macica najbardziej rośnie,wtedy ta szyjka się skraca wszystkim (wyobraź sobie macica to balon,szyjka to ta końcówka).Więc robie wszystko,żeby na ten niebezpieczny czas mieć zapas,bo przecież mam minimum.Teraz jest zamknieta,i oby najdłużej.Przez ten miesiąc leżenia sie nie skróciła.
W ciąży z M przy 30 mm zaczęłam leżeć,przy 25 mm (3 tyg. później)miałam wpisane w karcie "leżenie bezwzględne".Przy 20 mm trafiłam do szpitala (spędziłam tam 2 miesiace),dostałam zastrzyki na przyspieszenie rozwoju płuc małego,bo przy tej długości ryzyko porodu jest już bardzo duże.I fenoterol.na podtrzymanie,to juz najsilniejsze co można.Szyjka się skracała mimo tego,że w ogóle nie wstawałam.
Potem już całkiem jej nie było.No,ale i tygodnie ciązy były dużo późniejsze.
Szyjka sie skraca pod wpływem ciężaru dziecka i rosnącej macicy.Więc im więcej się leży,im mniej ruchu tym dłużej wytrzyma.
Oczywiście nie u wszystkich się tak dzieje.Taka moja uroda:angry:
Ale kontrolować szyjkę powinni wszyscy.Przy pierwszej ciąży przeciez nie wiadomo jak to będzie.
No,mam nadzieję,że nie zamotałam za bardzo.
 
Och ja pamiętam jak nasi rodzice się pierwszy raz spotkali. Bałam się strasznie. Bo tak jak u ciebie to są w ogóle 2 światy. Ale rodzice podeszli dyplomatycznie do tego :-)
Pogadali o niczym, pouśmiechali się do siebie troszkę zjedli wypili po herbatce i się rozeszli :-)
Tylko ze u nas nie było poruszanych żadnych poważnych kwestii. Bo my wszystko sami. A jak mamy coś do załatwienia to z każdym z rodziców oddzielnie.
 
No mam gorszy dzień,mam nadzieję,że tylko:baffled:
Jak patrzę na ten suwaczek co się tak ślamazarzy to mnie szlag trafia.
Bo jak się nie uda to nie wiem:zawstydzona/y:
No,miałam nie smęcić.:dry:
Margaret,ja się zastanawiam,czy jak lekarz pozwoli to jechać do rodziców w tym samym miescie.Jak leżałam z M to w ogóle z wyrka nie wychodziłam.Zależy jak ta szyjka przed świętami.
Do teściów się nie wybieram,bo 4 piętro.I tu zaczyna sie problem.Zawsze bylismy tu i tu na wigilię.A wspólna u nas odpada z "innych" wzgledów,nie było by miło delikatnie mówiąc.Nie chcę żeby przyszli wszyscy na siłe,tylko z mojego powodu:baffled:

Musi się udać!!! Innej opcji nie możemy brać pod uwagę. :tak:
Widzisz, ja to mam mętlik w głowie z tym co mogę, a czego nie. Bo jak sie naczytałam o tych skróconych szyjkach to tak różnie jest z tym leżeniem. Mój lekarz niby kazał leżeć ale nie tak bezwzględnie, tzn powiedział że mam sie oszczedzać dużo leżeć, nie wykonywać ciężkich prac domowych, nie dźwigać, ale na szkołę rodzenia (zajęcia teoretyczne) oraz krótki spacer zezwolił:confused: I wogóle powiedział że jak nic sie nie bedzie działo to mam przyjsc dopiero 2 stycznia. Ja i tak pójdę pewnie przed świętami dla własnego spokoju. Ale sama widzisz, zalecenia mojego gina w porówaniu z Twoim są lekko odmienne:hmm:

margaret z drugiej strony masz czas na :
-czytanie zaległosci książek gazet
-internet (buszowanie na allegro itp
- mogą odwiedzac cie dobre znajome i rozpieszczac....
- i co najważniejesze jestes królową dla swojego męża sniadanie do łóżeczka -no kochana cudo...
-i nauka pozytywnego myslenia bo dla dziecka to robi najlepiej

Masz rację z jednej strony, ale powiem Ci że cięzko mi sie skupić na takich czynnościach jak czytanie ksiażki np, tak mam od początku ciąży, trudno mi sie skoncentrować dłużej na czymkolwiek. A znajomych niestety nie posiadam za wiele tutaj więc nie mogę zbytnio liczyć na odwiedziny niestety. Na szczęscie jest to forum i mogę z Wami pogadać, to dużo daje.:-)
 
marys - z tego co wiem - jest to jedna z dolegliwości ciążowych, wynika z tego, że krew ma więcej do ukrwienia i czasami słabiej dociera do mózgu, zwłaszcza podczas stania w bezruchu:dry: jest to niebezpieczne głównie z powodu samego upadku - nie wiadomo, gdzie i na co można upaść i co taki upadek może spowodować dla brzuszka:dry:

pls - tylko nie o teściach! - ja jestem obiektem nienawiści moich szalonych teściów - powód: bez racjonalnego powodu - poprostu jestem i żyję - postawili sobie za punkt honoru żeby nas .... zniszczyć, autentycznie! ... chcieli nas najpierw zniszczyć finansowo, emocjonalnie jadą po moim m. ile wlezie, choć w ogóle nie utrzymujemy kontaktów, tzn. oni nie utrzymują, bo m. ponawia próby naprawy stosunków, teść nigdy wnuka nie widział, choć swojego czasu niemal codziennie był pod naszym poprzednim domem, jak widział nianię z wózkiem to uciekał, albo się odwracał, zażądali zwrotu mieszkania, które dali mojemu m. i w którym zmusili nas do remontu i zamieszkania, mieszkanie oczywiście im oddaliśmy ,a potem jesienią zamknęli piec i kazali się wyprowadzić - to się w tydzień przeprowadzaliśmy z rocznym Maksem .... długo by opowiadać o tego typu atrakcjach
o obecnej ciąży nawet nie wiedzą - namawiam m., żeby matce powiedział - choć reakcja będzie na pewno zgryźliwa - a ja się zastanawiam czy zrobić z Maksem karteczkę świąteczną i im wysłać ?????:confused:
 
reklama
U nas oczywiście rodzice i teście się spotykają na różnych uroczystościach naszych i wszyscy żyją.
No,ale wiecie wigilia to co innego.Ale to nie na wątek otwarty:-p
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry