No i miałam rację :-( Zamiast wracać do pracy mam leżeć do góry brzuszkiem przez najbliższe 4 tygodnie. Plamienie przeszło w krwawienie...Ale dzidzia zdrowa , serducho bije , rączki machają (chwila usg 3d w ramach wizyty) i ma już 4,61 cm! Zdaje się większa wg usg niż om.
Moja gin tw , że wszystko jest ok, że to jakieś pęknięte naczynko? Nic nie wspominała o żadnym usg genetycznym , z wydruków wiem tylko że mierzyła NT i jest w normie. I nic poza kwasem foliowym nie kazała brać. Albo zapomniała, albo faktycznie nie ma paniki.
Zupełnie inne podejście do ciąży niż poprzedni lekarz. Tamten kazał się stawiać co 1-2 tyg na badaniach i na każdą dolegliwość miał serię leków i badań do zlecenia dla swojego laboratorium. Czasami czułam się wystraszona po takiej wizycie, ale wiadomo pierwsza ciąża po poronieniu i na wszystko się dmucha...
A jak wasi lekarze podchodzą do ciąż?