reklama

Kwiecień 2011

Witam sie porannie :)


z 2 dni mnie nie bylo, a stron tyle ze hoho :)

Aligatorku trzymam kciuki zebys pozostala w 2paku jak najdluzej!

A Pandorka to niezle wystrzelila z tymi tematami. Nie wiem jak wy ale ja planuje jeszcze z minimum 2 miesiace w 2paku pochodzic :-D
No i tak doszlo do mnie ze rzeczywiscie juz nie dlugo, zaraz za chwile, bedziemy sie rozpakowywac...:-) szok normalnie szok...


A ja nie moge spac od 2 nocy w zasadzie od powrotu od gina, bo wam nie napisalam, ale Madi ma pepowine wokol szyji... i tak jak gin mnie namawial znowu na porod SN tak teraz powiedzial ze mam sama zadecydowac... Ja wole nie ryzykowac i zostac przy swoim czyli CC, zwlaszcza teraz jak to zobaczylam...:-( i tak teraz sie martwie i wciaz słucham i czy dzidziol sie rusza zeby na czas moc zareagowac....
Doktor wprawdzie powiedzial ze pepowina zawsze jest gdzies wokol szyji, bo gdzies musi sie podziac, ale ja pamietam jak Josha urodzilam owinietego i calego fioletowego to strach pomyslec co by sie dzialo jakby porod sie jeszcze przedluzyl o pare minut... buuuu nie jestem w stanie o niczym innym myslec i wciaz mam czarne mysli...
:-(
 
reklama
asiunia, wspolczuje. ja nie wiedzialam, ze Fiolek jest owiniety, ale urodzil sie podduszony ciut, caly siny. dlatego tez dostal 9 pkt, a nie 10 - za kolor. ale wszystko z nim ok, posprawdzali (ja taka glupia, nawet sie wtedy nie zdenerwowalam, po prostu pomyslalam, ze tak wszystkie dzieci sie rodza, owiniete - i nie stresowalam sie, dopiero po czasie do mnie dotarlo. jakis szok poporodowy mialam ;-) ). wspolczuje, pewnie tez myslalabym o tym caly czas. ale nie stresuj sie, lekarz nie puscilby cie, gdyby faktycznie bylo jakies ryzyko. buziak.

my dopiero zjedlismy sniadanie ;-) chlopaki ogladaja ksiezniczke i zabe, zajadajac gruszke (Fiol) i jablko (Maks) cale wielkie ze skorka ;-) sami sie obsluzyli :-D zaraz zrobimy laurki (dzis jeszcze jedna babcie i dziadka 'zaliczamy') i tak sobie leniu****emy :-) pewnie wykropkuje, hehe :-)

Aligatorku,
odzywaj sie na biezaco, bardzo sie o Was martwimy.. trzymamy mocno mocno mocno kciuki!!!
 
Dzień dobry ;)

Nie ma to jak z rana się wystraszyć nowymi wątkami, pandorka wie jak to zrobić, nie ma co :)

U mnie od jakieś pół godziny nieźle wali śniegiem ;) Po obiadku zaraz idę na spacer. Uwielbiam taki gruby padający śnieg. Muszę się w nim pospacerować.

asiunia - współczuję, tego że dziecię jest owinięte pępowiną. No tak już te maluchy mają, że albo się źle obrócą, albo owiną pępowiną. Ja na Twoim miejscu w ogóle bym się nie zastanawiała tylko brała CC, bo przy sn w ogóle są nerwy i stres a co dopiero w takiej sytuacji, a to nie będzie dobre ani dla Ciebie ani dla dziecięcia. Ty chyba też nie masz się co zastanawiać, nie? A do dnia porodu będzie wszytsko dobrze, zobaczysz. Tulę mocno!!

Aligatorku - koniecznie daj znać co i jak, barzo mocno trzymam kciuki razem ze swoim astronautą :)
 
asiunia cytat z M jak mama:
Mrożące krew w żyłach historie o dzieciach owiniętych pępowiną są mocno przesadzone. Wszyscy się tego boją jak ognia, choć znacznie większe niebezpieczeństwo czyha na malca, gdy mama w ciąży nie dba o siebie i np. pali papierosy lub źle się odżywia. Bardziej niepokojące są supły na pępowinie. Ale przecież po to poród odbywa się w szpitalu, aby uniknąć przykrych niespodzianek. Poza tym owinięcie pępowiną nie jest tym, co szczególnie przeraża położników. Luźno okręconą pępowinę lekarz po prostu zdejmuje z szyi dziecka w trakcie porodu, gdy główka jest już na zewnątrz. Poza tym w czasie porodu wykonuje się badanie KTG- gdyby działo się coś niepokojącego, lekarz może zadecydować o cc.
 
Luźno okręconą pępowinę lekarz po prostu zdejmuje z szyi dziecka w trakcie porodu, gdy główka jest już na zewnątrz. Poza tym w czasie porodu wykonuje się badanie KTG- gdyby działo się coś niepokojącego, lekarz może zadecydować o cc.[/I]
1. Taa tyle ze Josh nie byl luzno owiniety a juz caly siny jak u aenye bo poprostu za dlugo przeciskal sie przez kanal rodny.
2. U nas jak decydujesz sie na porod SN to chociazby "skaly srały" to do konca jedziesz tym torem (kleszcze, vaccum w razie czego) o moj gin mi o tym powiedzial i rzeczywiscie ma racje. Powiedzial ze gdyby on przyjmowal porod to zaczal by sie SN a potem ewentualnie jakby nie szlo CC. A tutaj nie ma tak cholibka i tego sie boje... Dlatego z gory zakladam CC...

Ide piec ciasto bo tak to tylko siedze i sie zamartwiam.

Milej niedzieli dziewczynki :*
 
1. Taa tyle ze Josh nie byl luzno owiniety a juz caly siny jak u aenye bo poprostu za dlugo przeciskal sie przez kanal rodny.
2. U nas jak decydujesz sie na porod SN to chociazby "skaly srały" to do konca jedziesz tym torem (kleszcze, vaccum w razie czego) o moj gin mi o tym powiedzial i rzeczywiscie ma racje. Powiedzial ze gdyby on przyjmowal porod to zaczal by sie SN a potem ewentualnie jakby nie szlo CC. A tutaj nie ma tak cholibka i tego sie boje... Dlatego z gory zakladam CC...

Ide piec ciasto bo tak to tylko siedze i sie zamartwiam.

Milej niedzieli dziewczynki :*

trochę nie chce mi się wierzyć, że nie zrobiliby cc, gdyby bylo poważne zagrożenie- w końcu pierwotnie cc była do ratowania życia, a nie sądzę, że w UK (kraju wysokorozwiniętym) wolą ryzykować czyjeś życie, bo zalożyli, że choćby się waliło i palilo to będzie sn
 
asiunia szczerze mówiąc dopiero teraz sobei uświadomiłam jakie to zagrożenie ta pępowina. ja też chyba bym nie ryzykowała iw ybrała cc, ale decyzja of course należy do Ciebie i na pewno będzie słuszna:)

aenye coś się miałam pytać i kurcze zapomniałam....może mi się przypomni.

ja po obiadku. życzę miłego dzionka, mój leniwy, nic mi się nie chce, zaraz wybudzam Młodego bo potem w nocy będzie kłopot z zaśnięciem...ehhh
 
Witajcie dziewczyny,

widze ze nie tylko ja już odczyniam rytuały i wygibasy nad tą niezwykle ważną czynnością. A już największe dzień przed wizytą u gina. Zwłaśzcza zę przystojny ;-). Ja mam taką golarkę Brauna z nakładką do bikini. Nie powiem jest szybciej...ale chyba nie łatwiej..

Eh, ale sie wczoraj pochwaliłam że mi mija choroba. Dzis już leżeliśmy oboje z mężem jak zwłoki. Masakra!!!! ile to jeszcze potrwa.
Do tego jak czytam o waszych jedzeniowych ekscesach, w kontekscie mojej cukrzycy i zakazu totalnego słodyczy, wszelkich bułeczek, klusek a nawet owoców...w sumie jak bym napisała co WOLNO, to było by prościej. Dzis pierwszy raz sie kłułam, a ile mnie to nerwów kosztowało...

i ktos powie że ciąża to nie choroba,/......ja oprócz tego mam też anemie wiec normalnie 2 x dziennie łykam swój przydział (czyt. garść), do tego teraz jakies leki na przeziebienie......ehh......chce sie juz dobrze czuć!!!

musze zebrać siły bo wyprawka nie zrobiona i milion innych rzeczy które planowałam...

Antonina, całkowicie Cię rozumiem w kwestii tej cukrzycy :( A nawet i to co wolno nie zawsze daje taki wynik jakby się chciało - u mnie doszło do tego że jak po posiłku mam powyżej normy to muszę się witać z insuliną... A jak jeszcze raz na czczo będzie za wysoko to i na noc. No i ta niepewność czy dobrze się zjadło i jaki cukier tym razem... A wymyślanie posiłków i pilnowanie terminów też daje w kość... To dopiero niecałe dwa tygodnie a ja zamiast przybierać na wadzę, to na razie tracę...

No i przez to jakoś nawet na komputer ani czasu ani ochoty.
Mam nadzieję, że u Was wszystko ok, pozdrawiam cieplutko i trzymajmy się aż do kwietnia :)
Pozdrowionka
 
reklama
skrzynaczka- to że chudniesz to zupełnie normalne, ja przez 4 dni diety już mam ponad 1kg mniej, akurat to, to mnie cieszy. Większość dziewczyn na początku tej diety chudnie, potem to sie normuje. Mój gin powiedział że może sie tak zdarzyć. Mam nadzieje że damy rade... Współczuje insuliny, a strasznie wysokie miałaś te cukry po posiłkach ze ci ja wprowadzili?..
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry