reklama

Kwietniowe mamy 2016

reklama
Co do walentynek to tydzien temu jak nam sie wieczorne wyjscie nie udalo to uzgadnialusmy ze w te sobote gdzies pojdziemy na kolacje. Ale maz nic nie mowil to ja tez nic. Czekalam na jego inicjatywe...i sie nie doczekalam:( wieczorem cos wspomnial czy mamy cos dobrgo na kolacje to powiedzialam ze przeciez mielismy wyjsc wiec nic szczegolnego nie robilam. To rzucil tylko tekstem ze wakentynki przeciez sa w niedziele. No i git. Mamy niedziele. Cierpliwie czekam co dzien przyniesie;) jak nic to focha na tydzien strzele;) na razie u mnie jeszcse wszyscy spia, tylko synek w brzuchu dokazuje:)
 
Bluelovi, jeżeli chodzi o warunki w Zdrojach to są super :) Ja leżałam na sali patologii ciąży już po porodzie, bo nie było miejsc :)
Mój mąż zabiera mnie do kina na planete singli ale dopiero we wtorek bo weekend staramy się spędzać zawsze razem z Mają, bo w tygodniu bardzo mało ma tatę. A poza tym wtedy jest taniej ;) Teraz szykuje jakieś śniadanko :) No zobaczymy co wykombinuje :)
Nad ranek Antoś się tak ułożył, że wypychał się zaraz pod żebrami - dziwne uczucie - tylko czekałam, aż mnie kopnie w same żebra, ale całe szczęście oszczędził mamusie :)
 
No to teraz Bluelovi trzymamy kciuki za szybkie wyjscie:-)

Ja chyba mojemu zaraz upiekę ciasto z serduszkiem w środku:-)
Mój chciał jechać na wycieczkę do Sandomierza lub do Kazimierza Dolnego, ale to ponad 200 km w jedną stronę więc gdzie ja się nadaję teraz na takie wycieczki a po za tym chorobsko mnie zmoglo nieco. Więc pewnie nie dostanę nic oprócz caluskow... To już taki typ, który głęboko gdzieś ma walentynki, rocznice, dni kobiet, facetow, imieniny itd.
 
My walentynek nie obchodzimy, zreszta maz i tak na 12 do pracy idzie.

bluelovi trzymaj się, dobrze ze to nic poważnego... A ulozeniem małego sie nie przejmuj, moze jeszcze sie obróci :)
 
Bluelovi trzymaj się. I nie myśl na zapas czy SN czy cc bo synek widać lubi płatac figle. Moze jeszcze fikolka wywinie. Oby tylko zdrowy się urodził.
My mieliśmy iść na Planetę Singli ale ja stchorzylam tzn u nas jakiś wirus panuje, w szpitalu miejsc brakuje i nie chciałam się zarazic. Trochę głupio to brzmi ale mam już dość chorowania w tej ciazy. Do tego córci pokasluje wiec musze być na chodzie w razie gdyby się rozchorowala. Ale film podobno fajny wiec mi bardzo szkida:( ale w zamian poszliśmy na kolację wiec juz to przebolalam.
 
Ja dziś od rana pokłócona z moim M. Takie mamy walentynki...
Poszło o to kto pojedzie na zakupy. Nie czuję się dziś najlepiej .Brzuch mi ciąży tak mocno, że wyjście do sklepu będzie wiązało się z całodniowym bólem bioder i krzyża. Przerabiałam to już ostatnio. Zwyczajnie nie mam sił na wycieczkę po sklepach i stanie w kolejkach. M był wczoraj w sklepie i stwierdził,że dziś już nie musi.
Ogólnie bardzo żałuję,że nie da się mężczyźnie choć na jeden dzień oddać brzucha żeby zobaczył, że schylanie się, ciągłe podnoszenie zabawek,ubrań,łażenie po schodach, odkurzanie wielkiej chaty,mycie podłogi i wychodzenie z psem,który ciągnie jak malo który jest bardzo uciążliwe.

Dziś młodsza panna ma imieniny , starsza nadal choruje. Póki co szkarlatyna nie dotknęła mnie ani młodszej córy i oby tak zostało :)

Przeczytałam dziś ciekawy wywiad,który przekonał mnie żebym nie myślała o bankowaniu krwi pępowinowej. http://www.medonet.pl/zdrowie/zdrow...lko-do-celow-publicznych,artykul,1721323.html

Przeczytajcie...
 
reklama
Hey! Wczoraj wieczorem trafiłam na patologie ciąży w szpitalu, z gorączka powyżej 39. Dali leki na obniżenie gorączki, pobrali krew, zrobili ktg i po 5 h puścili do domu. Na ktg wyszły skurcze więc nakaz leżenia :-(
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry