Schauma, na urlop jeździmy tylko jeżeli uda się zahaczyć o weekend + jakieś dodatkowe wolne. Czasami uda się nam wyjechać na 5 dni, podczas których mąż bierze tylko jeden dzień wolnego. A i tak wtedy jest jakby w pracy, bo musi przez internet mówić wszystkim (łącznie z szefem) co mają robić...
My oboje mamy akurat takie charaktery, że nie potrafimy sobie wyobrazić dnia bez siebie i niemal wszystko robimy razem. Wspólne spacery, zakupy, itp. są na porządku dziennym, więc bardzo mi to przeszkadza
Kitki, ja zawsze staje raz w nocy na siku, ale podobnie jak dziewczyny, nie mam żadnych objawów. No może poza tym o czym mówi Lusinda i Ania50. Jak tylko wpadnie mi jakaś myśl do głowy to rozmyślam o tym tak intensywnie, jakby to nie wiem jak ważne było...
Dzisiaj miałam okropną noc ;( Moja córcia cierpi na coś takiego, co nazywa się lękami nocnymi (w rodzinie mojej mamy zdarzały się lunatycy, a to ma wiele wspólnego). Dzisiaj w nocy miała kolejny atak :/ Objawia się to tym, że siedzi na łóżku, ma szeroko otwarte oczy i bardzo powiększone źrenice, rzuca się po całym łóżku, krzyczy przeraźliwie. Jest bardzo przerażona, a jak próbuję ją przytulić, to ona mnie bije, odpycha, krzyczy jeszcze głośniej, jakby się mnie bała. Najgorsze jest to, że ona wtedy cały czas śpi i nic do niej nie dochodzi. Kiedy miała pierwsze ataki, byłam przerażona... Wiecie, że przyszło mi do głowy, że ona wygląda jak opętana? Patrzyłam w te jej szeroko otwarte oczy i bałam się, że zaraz zacznie lewitować, albo coś gorszego... :/ Mała miała atak o 4:50, a ja do 7:30 nie mogłam zasnąć przez ten jej wzrok. Podobno jest to spowodowane zawieszeniem między fazą snu NREM a REM. Najlepsze jest to, że ona tak krzyczy, jest taka przerażona i po jakimś czasie ciało się jej rozluźnia, oczy się zamykają i ona kładzie się spać, a rano niczego nie pamięta, a ja nadal jestem wstrząśnięta...