reklama

Kwietniowe mamy 2016

sweetka kolorowanka, czekolada to fajny pomysł :) jesli jej mama tak mówiła, że patrzy... co zresztą jest dziwne, pamiętam że my z bratem jako dzieci od małego rozumielismy, że jak urodziny to tylko jedno z nas dostaje. a 5,5 roku to duże dziecko, które rozumie, podchodzą do niej trochę zbyt miękko.
a co do sympatycznosci dzieci to ja np bardzo wiele nie lubię :D tak jak mówisz, dla mnie też większość jest obojętna, ale zdarzają się "przypadki", ze mam wręcz ochotę nimi potrząsnąć... najczęściej w sklepach, kinach, restauracjach - małe, rozwrzeszczane potwory z wiszącym gilem u końca nosa... nawet teraz w ciąży irytują mnie na potęgę. nigdy nie byłam dzieciolubna ;) coś mi się wydaje, że jedynie moje własne dzieci będę w pełni akceptować ;)
 
reklama
Właśnie też miałam pytać jak myślisz czy to wina jej czy może jakiś wpływ rodziców?
Tak pytam bo ja od Damiana cudów nie oczekuję tylko widzę ze to jak ja z nim postępuje ma duży wpływ na niego... to potem mam pretensje do siebie jak mi się coś w jego zachowaniu nie podoba... Im ja jestem spokojniejsza tym on grzeczniejszy.
 
Dziwni mie troszkę że mama tej dziewczynki sama zwróciła uwagę na to że mała patrzy jak chlopiec cos dostaje bo ja bym to odebrala właśnie jako że mam obowiązek jej też cos kupić. Między mną a moją siostrą są 2 lata różnicy i jakoś nigdy nie przypominam sobie żeby jej chrzestny przynosił dla mnie prezent czy to.na urodziny czy nawet na święta. To wszystko zależy od wychowania bo ja jakoś nie byłam naburmuszona z tego powodu. No może czekoladę bym.jej kupiła jeśli byłaby sympatyczna no.ale skoro nie należy do.najmilszych to.nie ma za co jej wynagradzać
 
Ten to raczej nie bo tu mogą dołączać nowe osoby w każdej chwili... po to mamy wątek zamknięty :)
Sweetka rozumiem też pewnie jakbym się zastanowiła to znalazłabym jakieś dziecko irytujące :) Tylko tak dopytuje bo czasem więcej winy rodzica niż dziecka...
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry