reklama

Kwietniowe mamy 2016

Ja zacznę się rozglądać za prezentami świątecznymi po 2 grudnia, bo od 2 grudnia idę już na zwolnienie lekarskie i nie wracam do pracy. Będę miała wtedy duuużo czasu na takie sprawy. Do tego kupię wtedy pierwszą rzecz dla mojego malucha bo jeszcze nic nie kupowałam.
Także same przyjemności :-)
 
reklama
Super, ze wizyty udane.
Beata to może Wiktor zamiast Wiktoria? :-)

My dzis caly dzień poza domem. Po poludniu bylam z corka u endokrynolog, wracalysmy do domu godzinę trasa, ktora normalnie jadę 10 minut, takie korki. Jakby tego bylo malo to po powrocie nie mogłam znaleźć kluczy do mieszkania, przeszukalam cala torebkę, kieszenie, tak mi się chciało siku ze juz prawie plakalam. Klucze odnalazly sie w samochodzie, rzucilam na nie rękawiczki, taka udana jestem...
 
Jezeli chodzi o prezenty to my nie mamy zbyt wiele do kupowania, w rodzinie mojego męża w ogóle nie ma prezentów dla dorosłych, a w mojej rodzinie bylo losowanie, a tak naprawde każdy wie co ma kupic. Jedynie dla córki cos kupimy ale ona ma tyle pomysłów na prezenty ze to nie problem.
 
Super, ze wizyty udane.
Beata to może Wiktor zamiast Wiktoria? :-)

My dzis caly dzień poza domem. Po poludniu bylam z corka u endokrynolog, wracalysmy do domu godzinę trasa, ktora normalnie jadę 10 minut, takie korki. Jakby tego bylo malo to po powrocie nie mogłam znaleźć kluczy do mieszkania, przeszukalam cala torebkę, kieszenie, tak mi się chciało siku ze juz prawie plakalam. Klucze odnalazly sie w samochodzie, rzucilam na nie rękawiczki, taka udana jestem...

Nie, Wiktor odpada... ;-)
Niezła akcja z tymi kluczami :-)
 
Hehe, no Martita, nie wykluczone że jeszcze tak się zdarzy, dobrze że chociaż o krzakach myślisz, bo inni to na czystym polu potrafią się wysikać, i nie wiem czy to objaw bezwstydu, czy nie zdążyli dolecieć do krzaków :-D
W końcu ciąża coraz większa, bardziej będzie naciskać na pęcherz, a przed nami coraz zimniejsze dni... :-D
 
Pisalyscie o opiece w szpitalach, moje przemyślenie jest takie ze niestety ale w każdym szpitalu trafi się na personel, przez który się wszystkiego odechciewa. I tak niestety wszędzie, mowie to z perspektywy swojego porodu jak i kilku pobytow na oddziałach z corka. Przykre, ale najlepiej mieć znajomości i wtedy wszyscy sa mili i pomocni.
Ja podczas porodu bylam z mezem, ale polozna zjawiala się tylko na sekundkę i powiem szczerze, ze tak jak maz wyszedł na chwile z sali to nawet bym się nie miała jak dowolac zadnej pomocy bo nikt mi nie powiedział co robic w takiej sytuacji.
A najgorsze przezycia mam z oddzialu poporodowego, urodziłam o 17 a o 19 zawieźli mnie na oddzial. Odwiedziny do 19, wiec pielegniary wywalily od razu mojego meza a ja zostałam sama, nawet do łazienki nie zdazylam pojsc. NIe wspomnę o tym, ze kolacji nie dostałam chociaż wiadomo, ze do porodu się nie je i zabraniają pic, ale przecież za pozno było...
Na drugi dzień zabrali corke na badanie słuchu, uwierzcie mi ze mało zawalu nie dostałam jak pielegniary przyniosly ja już po z zapisem, ze jedno ucho ok, a drugie zle, zero jakiejś informacji, wyjaśnienia. Dopiero jak poszlam do dyżurki to ktoras mi laskawie wytlumaczyla, ze badanie nie wyszlo bo dziecko się wybudzilo i trzeba będzie powtórzyć.
Dla mnie porod nie był trauma, straszne były dwa dni po porodzie, modliłam się o powrot do domu, ale zakładam, ze w każdym innym szpitalu mogloby mnie spotkać to samo, wiec trzeba to przezyc po raz drugi i tyle. Teraz jestem bardziej doswiadczona to nie mam zamiaru pozwolić się tak traktować tylko od razu pytac, zadac informacji a jak nie to zrobie taki dym, ze mnie zapamietaja :tak:
 
Gratuluję dziewczyny udanych wizyt, super słyszeć takie dobrze wieści :)

Ja już część prezentów mam kupionych, część zamówionych, a z częścią czekam do wypłaty :) ale wymyślone już wszystkie :) W końcu się przemogłam i kupiłam dziś pierwsze ubranka dla maleństwa :)
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry