reklama

Kwietnióweczki 2008

reklama

Aga-zapomniałam Ci powiedziec-naszej małej na drugie dalismy Marysia!!!
dziewczyny, ale fajnie by było, gdybysmy się kiedys spotkały... wiem, wiem mało prawdopodobne.:sorry2:[/quote]


Lene my rzucaliśmy monetą jak dać na imie i wypadło na imię mojego męża Luiza. Czyli mamy Marię Luizę.

A co do spotkania to moja koleżanka urodziła 3 lata temu i dziewczyny co roku w miesiącu urodzin się spotykają. Pierwsze spotkanie było po roku i podobno niesamowite emocje...:happy::happy::happy:
 
Udało nam się przed deszczem zdążyć na spacer. Mój wózek jest lekki i zwrotny ale krawężniki i wertepy pokonuje z trudnością. Niestety musieliśmy zdecydować sie na coś albo lekki albo z amorkami. Mąż i tak strasznie jęczy że musi go targać na górę. (176 schodków :crazy::crazy::crazy:).
Niestety bez niego nie dam rady dlatego wyjeżdżam do rodziców - na szczęście jest tam komputerek i necik.

Marycha chyba lubi spacery bo śpi jak zabita a potem po powrocie charcuje a ja padam. Chyba mam nadal anemię bo jestem bladziutka i 2 godziny spaceru mnie wykańczają.:baffled::baffled::baffled:
 
Marcelek jaki malusi się wydaje mimo swoich 5 kilo :)

A Iwo strasznie miniasty i taki silny chłop, pewnie po tacie? Kachurek jak Twój rydwan się sprawuje?

Aga - ja też się porwałam na spacer z moimi pociechami, ale się przeliczyłam. Albo mam gorszy dzień, albo coś mnie rozbiera bo strasznie słabo się czuję. Myślałam, że się nie dowlokę do domu, dobrze że DD pomagał mi wózek pchać bo bym chyba zemdlała po drodze... Teraz poleżałam i jest lepiej, ale mąż wraca dopiero o 20-21 więc jeszcze wiele godzin na chodzie przede mną, buuu.
 
Aga - ja też się porwałam na spacer z moimi pociechami, ale się przeliczyłam. Albo mam gorszy dzień, albo coś mnie rozbiera bo strasznie słabo się czuję. Myślałam, że się nie dowlokę do domu, dobrze że DD pomagał mi wózek pchać bo bym chyba zemdlała po drodze... Teraz poleżałam i jest lepiej, ale mąż wraca dopiero o 20-21 więc jeszcze wiele godzin na chodzie przede mną, buuu.[/quote]

No właśnie jednego dnia wydaje mi się że dam radę ze wszystkim i zasuwam jak samochodzik a drugiego sama obsługa Marysi mi przychodzi z trudem. To chyba jednak jeszcze te hormony i połóg...
 
U mnie chyba jednak choróbstwo, bo zaczynają mnie boleć mięśnie jak na grypę... kurcze, niedobrze... Obym Patrysi i Dominika nie zaraziła :(
A męża mojego uwielbiam... właśnie zadzwonił że wraca do domu i nie mam robić obiadu bo coś przyniesie ze sobą. Dzięki temu mogę poleżeć na kanapie korzystając, że Pati śpi...

Aguś, dobrze że będziesz z rodzicami, w razie dołka Ci pomogą...
 
reklama
Lene my rzucaliśmy monetą jak dać na imie i wypadło na imię mojego męża Luiza. Czyli mamy Marię Luizę.

A co do spotkania to moja koleżanka urodziła 3 lata temu i dziewczyny co roku w miesiącu urodzin się spotykają. Pierwsze spotkanie było po roku i podobno niesamowite emocje...:happy::happy::happy:

Aga super brzmi Maria Luiza jak z filmu brazylijskiego ):-)


Fajniusi bąbelek ;):-D

To ja też zamieszczam aktualne zdjęcia Grzdyla.

Slodziak....a Kasia Ty taka szczuplutka ;) ja to dalej balon na buzi i ramie pudziana jeszcze zostalo haha i kawalek uda hahaha w sumie z brzucha najbardziej jestem juz zadowolona bo ten to znikl a rweszta jeszcze do bani hihihio

Iza Adula wielki9e dzieki ...oj mowie Wam ile zmartwien mi co noz dochodzi maly tak sie rozkaszlal.. biedak i ten katar ma straszny..... az plakac sie chce juz nie moge sie doczekac az minie mi ta noc i polece szybko do lekarki........az sie boje....:-(
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry