dobry wieczór ja nawet nie mam siły pisać.....mój dzień tak mi dał popalić że aż mnie brzuch rozbolał....od rana latam po urzędach załatwiam papiery jak nie normalna ledwo co chodzę jeszcze wstałam i nie mogę się schylić nie wiem czy to korzonki czy kręgosłup ale boli mnie cała kość ogonowa i jak się schylę nie mogę się podnieść w każdym urzedzie miałam pod górkę tak mi dało popalić to chodzenie po urzędach z jednego miasta do drugiego wracaj tu idź mam mętlik w głowie mój dzwoni,że wyjeżdża już o godzinie 14 po mnie wiec czekam i kur....mać dzwoni o 16.00 że stoi na autostradzie że mu auto stanęło i laweta go ściąga z powrotem jeszcze moja rodzina narobiła zamieszania pokłóciłam się z ojcem i siadłam i już sie tak dawni nie zryczałam....od piątku mnie jakiś pech prześladuję nie mam po prostu siły i znowu nie usnę z nerwów aż idę się przejść na spacer bo nie wytrzymam....ludzie co to za fatum poczytam potem co napisaliscie i wam poodpisuje bo nie jestem w stanie myśleć nawet