Izabelinda
Mama Dominisia i Patrysi
Hej babeczki słodkie
)
Ależ Wam wieczorkiem samopoczucie dopisywało
Bardzo się cieszę, bo jak Was czytam to i mi serducho rośnie 
Wczoraj mnie nie było po południu, bo mężuś szybciej skończył robotę i zabrał mnie na szalone zakupki - oglądaliśmy wózek (jednak wezmę tego Nestora Sport bo serwis mamy na 3 lata jak coś i dłuższy jest od zwykłych wózków, małej nogi nie będą zwisać, jest też lekki i składa się w malutki a w spacerówce dzidzia może płasko leżeć). Mężuś już nawet kolor wybrał - czarno-czerwony, jego ulubiony zestaw hehe. Ma taką kurtkę to będzie fajnie wyglądało, jak będzie w tej kurtce taki wózek pchać
Kupiliśmy też śliczną pościel z ochraniaczem, kocyk, wszystko brzoskwiniowe. Znowu mąż wybierał kolorystykę, fajnie mieć mena który ma dobry gust, potrafi szybko i po męsku podjąć decyzję (bo ja bym łaziła i piszczała godzinami, i pewnie nic bym nie wybrała), no i czasem jest też podatny na argumentację logiczną
)
Kupiliśmy też Fridę i nożyczki do paznokci (dzięki Waszym radom nie z Canpolu) oraz pościel (ale drogą mężuś wybrał i chyba najlepszą w tej hurtowni (dba o naszą córcię). Teraz zostało mi tylko czekać na łóżeczko, zaczynam poganiać tatuśka.
Oczywiście jak wszystko będzie gotowe to porobię fotencje i wrzucę do oblukania.
Powiedzcie mi kochane, czy pierzecie te wszystkie kupne kocyki, pościele, ubranka w proszku dla dzidziusiów?
Nie wiem jak tam Wasza noc, ale ta akurat była moją najgorszą w całym chyba życiu. Padłam na buzię około 21 i spałam do 1:00, kiedy to mąż łaskawie raczył pójść spać. No a ja jak na zawołanie poszłam na siku i jak wróciłam to już zasnąć nie mogłam do 3:15. Najpierw jak głupia rzucałam się z boku na bok na łóżku, potem wstałam i zaczęłam zdejmować z linek pranie Malutkiej (chyba jednak będzie Patrycją), kłaść na kaloryfery te grubsze, które do rana nie miałyby szans wyschnąć, wyszorowałam kuchenkę, bo była już troszkę zapuszczona. Potem poczytałam książkę i poszłam do łózia dalej obracać sie jak na grillu. Na lewym boku wcale nie mogłam zasnąć, no za chiny ludowe.... Zasnęłam na prawym, najwyżej.... lepiej zasnąć na prawym niż nie spać wogóle.
No a następna nie za dobra wiadomość to taka, że moje maleństwo wczoraj przez cały dzień i w nocy prawie wcale nie kopała. Jakaś tam czkawka, jakieś delikatne ruchy, ale nic mocnego i bardzo rzadko.... Będę mieć ją dziś na podglądzie, jak się nic nie zmieni to lecę do doktorki. Niestety moja na urlopie, jakoś sie chyba zmówili, żeby nas zostawiać w przeddzień porodu!!!
Luckymama - ale mnie pocieszyłaś z tym drugim porodem, że będzie gorzej heh. Mam jednak nadzieję, że każda kobieta przechodzi to indywidualnie. Np moja mama drugie dziecko urodziła chyba w godzinę, babki ze szpitala nawet nie zdążyły kawy wypić
) A podobno niekiedy się dziedziczy wzór porodu - tak mówiła moja położna ze szkoły rodzenia (radziła popytać babć, ciotek, mam o długości poszczególnych porodów). Także postaram się być dobrej myśli.
Lady, Asiakow - ja z DD też tak miałam, jak nie grzybica to bakterie, w końcu urodziłam z tym (naturalnie). A jak doktorek zapisał mi lek, w którym wyczytałam na ulotce że był na szczurzycach testowany to dostałam histerii, że czegoś takiego brać nie będę i nie brałam hehe. Zrobiłam mu awanturkę niezłą na następnej wizycie.
Ingrid - 550 zł za wypasiony wózek, jak mówisz, to faktycznie niezła cena. Może zamiast robić zdjęcia dasz linka do Twojego wózka na stronie tej firmy od której kupiłaś? Fajnie masz, że tak dobrze znosisz ciążę, pogratulować
Zwłaszcza kondycji. Dobrze też, że dbają o Ciebie w firmie i masz tam dobrą atmosferę. Ja musiałam szybko uciekać bo pracowałam w meblowym a zdarzało się, że klientka chciała abym jej stolik do okna przysunęła bo chce zobaczyć kolor w świetle dziennym. Albo dostawca przywiózł meble i zostawił mi je zapakowane na środku sklepu w przejściu.
No i jeszcze szef - jego żona zaszła w ciążę jakieś 3 tygodnie po mnie, jednak ich maleństwo nie wytrzymało i mają teraz aniołeczka małego. No i na mnie się skrupiło bo szef pewnie nie mógł na mnie patrzeć bez bólu i zaczął unikać. No a że nie miał już ciężarnej żony, to też przestał rozumieć, że od czasu do czasu muszę iść na zwolnionko odpocząć, i z kasą kombinował jak koń pod górkę. Wytrwałam do 31 grudnia i podziękowałam.... teraz ciągnę stałe zwolnienie.
Aduś - trzymam kciuki, żeby Amirek poszedł po rozum do głowy, nie straszył tak mamusi i się ładnie obrócił. A jak lubisz towarzycho to bywaj częściej tutaj z nami
Im nas więcej, tym weselej.
Masiu - jak tam goszczenie mamusi postępuje? Mam nadzieję, że Ci pomaga troszkę?
No i ogólnie miłego dnia kobietki. Nie wiem czy będę na Was czekać bo jakoś tam oczka się kleją.... zieeeeew
) Ale postaram się jeszcze dzisiaj wpaść. Buziole.
Ależ Wam wieczorkiem samopoczucie dopisywało
Wczoraj mnie nie było po południu, bo mężuś szybciej skończył robotę i zabrał mnie na szalone zakupki - oglądaliśmy wózek (jednak wezmę tego Nestora Sport bo serwis mamy na 3 lata jak coś i dłuższy jest od zwykłych wózków, małej nogi nie będą zwisać, jest też lekki i składa się w malutki a w spacerówce dzidzia może płasko leżeć). Mężuś już nawet kolor wybrał - czarno-czerwony, jego ulubiony zestaw hehe. Ma taką kurtkę to będzie fajnie wyglądało, jak będzie w tej kurtce taki wózek pchać
Kupiliśmy też śliczną pościel z ochraniaczem, kocyk, wszystko brzoskwiniowe. Znowu mąż wybierał kolorystykę, fajnie mieć mena który ma dobry gust, potrafi szybko i po męsku podjąć decyzję (bo ja bym łaziła i piszczała godzinami, i pewnie nic bym nie wybrała), no i czasem jest też podatny na argumentację logiczną
Kupiliśmy też Fridę i nożyczki do paznokci (dzięki Waszym radom nie z Canpolu) oraz pościel (ale drogą mężuś wybrał i chyba najlepszą w tej hurtowni (dba o naszą córcię). Teraz zostało mi tylko czekać na łóżeczko, zaczynam poganiać tatuśka.
Oczywiście jak wszystko będzie gotowe to porobię fotencje i wrzucę do oblukania.
Powiedzcie mi kochane, czy pierzecie te wszystkie kupne kocyki, pościele, ubranka w proszku dla dzidziusiów?
Nie wiem jak tam Wasza noc, ale ta akurat była moją najgorszą w całym chyba życiu. Padłam na buzię około 21 i spałam do 1:00, kiedy to mąż łaskawie raczył pójść spać. No a ja jak na zawołanie poszłam na siku i jak wróciłam to już zasnąć nie mogłam do 3:15. Najpierw jak głupia rzucałam się z boku na bok na łóżku, potem wstałam i zaczęłam zdejmować z linek pranie Malutkiej (chyba jednak będzie Patrycją), kłaść na kaloryfery te grubsze, które do rana nie miałyby szans wyschnąć, wyszorowałam kuchenkę, bo była już troszkę zapuszczona. Potem poczytałam książkę i poszłam do łózia dalej obracać sie jak na grillu. Na lewym boku wcale nie mogłam zasnąć, no za chiny ludowe.... Zasnęłam na prawym, najwyżej.... lepiej zasnąć na prawym niż nie spać wogóle.
No a następna nie za dobra wiadomość to taka, że moje maleństwo wczoraj przez cały dzień i w nocy prawie wcale nie kopała. Jakaś tam czkawka, jakieś delikatne ruchy, ale nic mocnego i bardzo rzadko.... Będę mieć ją dziś na podglądzie, jak się nic nie zmieni to lecę do doktorki. Niestety moja na urlopie, jakoś sie chyba zmówili, żeby nas zostawiać w przeddzień porodu!!!
Luckymama - ale mnie pocieszyłaś z tym drugim porodem, że będzie gorzej heh. Mam jednak nadzieję, że każda kobieta przechodzi to indywidualnie. Np moja mama drugie dziecko urodziła chyba w godzinę, babki ze szpitala nawet nie zdążyły kawy wypić
Lady, Asiakow - ja z DD też tak miałam, jak nie grzybica to bakterie, w końcu urodziłam z tym (naturalnie). A jak doktorek zapisał mi lek, w którym wyczytałam na ulotce że był na szczurzycach testowany to dostałam histerii, że czegoś takiego brać nie będę i nie brałam hehe. Zrobiłam mu awanturkę niezłą na następnej wizycie.
Ingrid - 550 zł za wypasiony wózek, jak mówisz, to faktycznie niezła cena. Może zamiast robić zdjęcia dasz linka do Twojego wózka na stronie tej firmy od której kupiłaś? Fajnie masz, że tak dobrze znosisz ciążę, pogratulować
No i jeszcze szef - jego żona zaszła w ciążę jakieś 3 tygodnie po mnie, jednak ich maleństwo nie wytrzymało i mają teraz aniołeczka małego. No i na mnie się skrupiło bo szef pewnie nie mógł na mnie patrzeć bez bólu i zaczął unikać. No a że nie miał już ciężarnej żony, to też przestał rozumieć, że od czasu do czasu muszę iść na zwolnionko odpocząć, i z kasą kombinował jak koń pod górkę. Wytrwałam do 31 grudnia i podziękowałam.... teraz ciągnę stałe zwolnienie.
Aduś - trzymam kciuki, żeby Amirek poszedł po rozum do głowy, nie straszył tak mamusi i się ładnie obrócił. A jak lubisz towarzycho to bywaj częściej tutaj z nami
Masiu - jak tam goszczenie mamusi postępuje? Mam nadzieję, że Ci pomaga troszkę?
No i ogólnie miłego dnia kobietki. Nie wiem czy będę na Was czekać bo jakoś tam oczka się kleją.... zieeeeew

ale głowa do góry, ja wogóle nie mam prawa do żadnych świadczeń 
a być może będzie miła niespodzianka i się jeszcze obróci :-)
a co do pipki to i ja mam czasem opuchniętą, zazwyczaj po sexie 

czyżby szykowało się cc 


ale prosze o potwiedzenie, bo moj to myśli że tylko ze 4 tyg po porodzie da mi od począć (za pierwszym razem nie udało nam się wytrzymać tych 6 tyg po porodzie w abstynencji)