reklama

Kwietnióweczki 2008

No to An powodzenia w szpitalu....trzymamy za Ciebie kciuki....żeby wszytsko było dobrze....:-):-):-) i daj znać jak wyjdziesz no chyba,że mąż ci lapka perzyniesie to wtedy musowo....czekamy:tak:
 
reklama
Ale spaprałam obiad :wściekła/y::wściekła/y::wściekła/y: pierwszy raz robilam kurczaka w kombiwarze (cos ala piekarnik) i mi sie nie udal to teraz mąż biedny dosmaża - biedny bo ja sie wkurzylam i focha strzelilam :szok: sama na siebie i na swiat mnie otaczający :crazy:
An mówiłam gdzies ostatnio ze kobietka przyszla na Lutycką bo z polnej odesłali z braku miejsc, niezle wysypało kobitek rodzących :laugh2: jakby co daj znać eskiem co i jak, w każdym razie albo życze żebyś nie leżała nie potrzebnie w szpitalu albo żebyś miała rychły lekki poród :tak: sama wybierz opcje :-p
 
Witam wieczorkiem.

Mamy rozdwojone świetnie sobie z dzieciaczkami radzicie, Kasia podziwiam i ściskam. Tak samo robiłam z chłopakami= nie dopuszczałam do płaczu by się nie nauczyli:-p:laugh2:
Lene witaj:-)
Aduniu odpisuj by dali Ci spokój bo jeszcze całe 15 dni i przestaną;-):-)
Iwonka bez nerw, to tylko obiad:-D
An jak piszesz o takim ścisku w szpitalach to az mnie obawa nachodzi, a drugiej strony ciesze się strasznie bo może nie będą mnie z Mi trzymać tak długo jak bedzie żółtaczka się utrzymywać:-).

Boże ale mnie zgaga męczy:baffled::errr::sad:

Biorę sie za pakowanie torby do końca. Jak mi się nie chce nic robić:no:

Pozdrawiam Was wszystkie:-)
 
dziewczyny, ja widzę ze więcej nas tutaj ze zgaguchą, a na zgagę poza oczywiście reni, manti, maloksem to dobra jest też zwykła śmietanka do kawy-najlepiej łaciata, w tych malutkich pojemniczkach, polecam. Ale ja zazdroszczę rozdwojonym mamom, :-(panicznie się boję porodu. Ostatnio obejrzałam sobie kilka filmików łącznie z nacięciem krocza i się zestresowałam jeszcze bardziej- nie wiem po co oglądam takie bzdury:angry:sama jestem na siebie zła!!! w koncu co ma byc to będzie. szkoda tylko, ze to dzidzia decyduje, kidy chce opuscic brzuszek, a my nie mamy na to najmniejszego wpływu;-)i jest tyle tych objawów przepowiadających, że mozna zwariowac!!!
 
spadam śpiunkać, bo oczka się kleją i kręgosłup coraz bardziej pobolewa:sorry2:
buziaki i spokojnej nocy dla mam oczekujących i tych, które mają już swoje szczęścia w domku.
 
no właśnie a gdzie ta koza LADY????:confused: coś dziś jej mało było...

LADY???????????????????

Adus jestem jestem i zaraz zdam relacje....

Hej Kobietki

Melduję się jeszcze wieczorkiem gdyż od jutra mam obowiązkowy pobyt szpitalu. Byliśmy na ktg, z Jeremim ok wszystko skurczyki się pojawiły ale nie szaleją jeszcze a najlepsze jest to ze ich nie czuje:-)ale ponieważ bardzo źle się czuję i po tabletach nie ma poprawy jestem opuchnięta oi to cisnienie, to mam iść na obserwację niby na 2 dni ale zobaczymy czy już nie zostanę:no:.Wolałabym raczej przez weekend nie.Wyobraźcie sobie że nie ma miejsc w szpitalu jutro musimy z rana dzwonic i dopiero powie nam gin na którą mamy przyjechac, bo na porodówce by sie jeszcze może miejsce znalazło ale też wszystko zajęte.
A w ogóle czuję się do bani łeb napierdziela 2 dzien nic nie zrobiłam dziś bo umierałam tylko spakowałam torbę do szpitala heheh w końcu no i się przyda.:-)
Także zamelduję się zapewne dopiero jak wyjdę chyba że małż mi przywiezie lapa :-)
Miłego dla Was

An no to uwazaj na siebie moze wyjdziesz juz rozpakowana z maluszkiem swoim kto wie :)

Dobra dzioszki nie wiem od czego zacząc.... moze od tego ze popoludniu ide sobie do toalety jak nigdy nic mokro w majteczkach jak zawsze i se siadam sorki za te szczeguly a co siadlam se na tronie bo siku mi sie chcialo jak nie wiem co... no i se mysle..... a jak juz jestem w lazience to sie wykapie.... i nagle sie rozbieram a tu nagle zooonk...patrze a na majtkach krople krwi...kurcze przestraszylam sie.... wiec z kapieli nawet zrezygnowalam i zaraz za telefon do lekarki mojej...i na szczescie powiedziala ze mnie przyjmie bo nie chcialam jechac do szpitala bo wiwecie jak ja sie ich boje jeszcze by mnie zostawili i co bym tam lezala do swiat Bozego narodzenia jeszcze.... no dobra dalej opowiadam pojechalm co sie okazalo ze te palmienia to czop mi odchodzi powolutku.... ze mam sie tym nie przejmowac...szyjka macicy ok...zadnego rozwarcia nie ma...ilosc wod zachowana.... wioec spokojnie moge isc do domu.... wiec mnie uspokoikla ...powiedziala o kilku wypadkach jakby co sie dzilo by jechac do szpitala wiec ok mam to na uwadze.... ale jakos skurczy po powrocie do domu dostalam takich jak wczoraj wieczorkiem....i dalej za telefon jak dziecko do niej...a ona zebym obserwowala i liczyla odstepy miedzy skurczami i czas ich trwania az e sa albo nie sa ...wiec tez nie ma co pnikowac...pozniej mi przeszly i teraz na wieczorek znowu sie pojawily niregularne i takie delikatne... no nic...se pomyslalam a to poki co jakby sie cos moze dzialo to lepeij sie najesc przed calym zajsciem to chyba pol lodowy oproznilam zjaladlam dziecka paczki male chyba z 6 jeju nie wiem co mi sie stalo jak rano nazekalam na brak apetytu to tak dostalam jakiegos zarlo ataku czy jak to nazwac.... no nic,,,, godzine juz niemal ze 23 mamy a ja mam delikatne skurcze.... pewnie po tej szczypance wczoraj.... ale sie n nic nie nastawiam bo mowila ze to o niczym jeszcze nie swiadczy...

To by było na tyle opowiesci dziwnej tresci....

Kasia to super Ci tam idzie ile werwy w Tobie takiej tez se zycze!!! po porodzie :)tyle entuzjazmu ze hej...a jak dziewczyny Twoje?Kolo maluszka lataaja>?:):-D
 
LADY czułam,że coś się dzieje,bo za długo Cię nie było....może urodzisz wcześniej....ja od dwoch godzin mam straszne parcie na pęcherz latam co chwilę no nie mogę.....a nic nie idzie mi z siusianiem....może mały się obniżył tylko ale czuję parcie....no nic....nie martw się jakbys nwet teraz urodziła to już dla dzieciaczka dobrze.....
 
Cześć pannice :))

Masia, Kasia - a wystarcza Wam nocny sen (przerywany karmieniami) czy podsypiacie sobie też w ciągu dnia? I czy Wasze maluszki na to pozwalają?

Lady - dobrze, że masz taką fajną lekarkę, do której możesz dzwonić w razie czego i która wszystko Ci sprawdzi i wytłumaczy. Moja wypisała skierowanie na ktg i zapowiedziała, że teraz ze wszystkim to mam do szpitala latać a u niej po połogu się pokazać dopiero. Osiem lat temu z DD to codziennie byłam w przychodni po terminie na słuchanie serduszka dziecka.

Iwonka - fajnie poradziłaś tej kwietniówce z bakteriami, Ty zawsze wiesz co powiedzieć, doradzić i zawsze mądrze to brzmi... A obiadkiem się nie przejmuj, jutro wyjdzie Ci taki, że mąż dostanie ślinotoku na sam widok :) Ach, co my byśmy bez nich zrobiły zresztą... zawsze pomogą w potrzebie, kiedy my rozemocjonowane, oni spokojni, logiczni, szukający wyjścia z sytuacji...

An - mam nadzieję, że Ci pomogą w tym szpitalu i poprawią Twoje samopoczucie. A może jak wrócisz to tuląc już z Jeremiego :))
 
Dziewczyny porodziły i już nie siedzą po nocach na bb :-p i nie mam co rano czytac :baffled::-p
Dzień dobry wszystkim któe po mnie tu przyjdą ;-)
Lady z tobą to zawsze akcje, dobrze ze wszystko ok :tak: no i dobrze ze do spzitala nie pognalas bo by cie na obserwacje pewnie zostawili :sorry2: moj gin powiedzial ze teraz jak juz u mnie cos sie bedzie dzialo to nie do niego tylko od razu do szpitala, wczoraj mialam tyle skurczy ze hoho ale minely i znow nic sie nei zapowiada :dry:
No a dziś przecież czwartek, z czego pamiętam to ja sobie go zamówiłam :-D:-D:-D ale widze ze Natalce sie pogoda nie podoba, poczekamy pewnie na słoneczko :-p
Ja to z kiblem to też mam takie częste bieganie że 1 rolka papieru dziennie idzie :szok: tyle że u mnie to zawsze tyle tego, nigdy nie ma że kropelka i wsio hehehe a skd to sie bierze :sorry2: znalazlam jakąś herbatke malinową to sobie podpijam ale nie wiem czy to ona coś tam mi przyspieszy, no i troszke podszczypuje, ale też nie przesadzam :blink:
 
reklama
Hej Iwonko!

Widzę, że tez masz takiego lekarza jak ja :)) Co za leniwce :)

A z tym sikaniem to kiedyś jak mi twardniał brzusio to sikanie sprawiało ulgę, a teraz odwrotnie - podczas skurczu mam parcie na pęcherz ale siedzę na kibelku i jakaś tam kropelka czasem skapnie. Dopiero jak skurcz przejdzie to leci ciurkiem, normalnie.

A jak już jesteśmy w temacie.... To czy Wam też na finiszu zmienia się "numer dwa"? :) Bo ja mam wrażenie, że wszystko przeze mnie przelatuje i nie nadążam trawić... Może za dużo jem?
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry