kwiatuszek.pregnet
Luty 2008 i Kwiecień2010
ja tak jeszcze na wiesci od Aniash czekam
bo już tak ją brało że na pewno urodziła
bo już tak ją brało że na pewno urodziła
Obejrzyj wideo poniżej, aby zobaczyć, jak zainstalować naszą stronę internetową jako aplikację internetową na ekranie domowym.
Notka: Funkcja ta może nie być dostępna w niektórych przeglądarkach.

Ewka- mnie się sprawy 'do pozałatwiania' skończyły, a Mały dalej nic :-) w sumie też lubię być w ciąży, ale już się chyba troszkę tym stanem zmęczyłam.
Wronka- przypominam, że np. my z Ewą i jeszcze z kilkoma innymi dziewczynami też tu tkwimy na placu boju i mamy bliżej do terminu :-) Nie zostaniesz sama- jak sam nie wyjdzie to go do tego namówią![]()
A o 14.00 na ktg. Jestem ciekawa co tam ciekawego wyjdzie:-)
Witam i ja;-)
O 17:00 idziemy na szkołę rodzenia. Mam nadzieję, że tym razem uda nam się ustawić położną i zajęcia się odbędą, bo tydzień temu szkoły rodzenia nie było:-(
!
Dziewuszki nie wiem jak to jest ale jak wstaję rano wyspana i pełna sił myślę sobie "o mogę rodzić" ale jak już nadchodzi wieczór, wszystko zaczyna boleć i nie mam siłyto sobie myślę "zaczekaj do jutra"
Jakoś nie mogę uwierzyć ze to już bliżej niż dalej;-)
w dodatku w nocy już nie wiem czy to mi się śni czy to się dzieje naprawdę, ale czuje coś na kształt skurczy i tak już kolejną noc...Czesc dziewczynki.Ja tylko na chwilke zerknelam co u was i wracam do lozeczka.
Jakies paskudne chorobsko mnie zaatakowalo.Gardlo mnie boli ze nie moge przelykac katar i kaszel.
Jeszcze tego na koniec by brakowalo do pelni szczescia
Macie jakies domowe sposoby????na zwalczenie tego wszystkiego,bo ja juz nie wiem co mam robic.
Widze,ze Agnieszka jest juz po wszystkim.Jutro tez sie szykuje duzo dzieciaczkow.Teraz to juz polecimy wszystkie po kolei.
Dziewczynki te co jutro do szpitala sie wybieraja trzymam za was kciuki i za wszystkie inne tez.
kwiatuszek oby lekarz jutro w koncu zdecydowal co z Toba.
Wronia jakoś te nasze "maluchy" muszą wyleżć, też mam nadzieję ze na złoto w kategorii największy załapie się ktoś inny, doszłam tylko do wniosku ze i tak termin nie zależy ode mnie, a poza tym nie chce sie stresować porodem, wystarczy mi te dwadzieściapare godzin nerwów jak już się syn zabierze za wyłażenie, Ty masz szanse przynajmniej na w miarę szybki poród, więc nie dziwię sie że chcesz mieć to za sobą, mnie poki co paraliżuje na samą myśl...
Najpierw się przywitam, a za chwilę Was tu jakoś ogarnę :-)
Och.... ciąża jest pięknym stanem i nigdy nie sądziłam, że można chceć wypchać dzieciątko szybciej, ale tyle z nas tu przechodziło załamania psychiczne i fizyczne niedomagania, że wcale się nie dziwię, że każda z nas chce by to już się skończyło. Pozostaje nam zazdrościć tym co są po i cierpliwie czekać dalej... Chociaż ta cierpliwość to już szczyt osiągnęła.
Ja dopiero teraz poznaje te ciemne strony ciąży. Cała przebiegała mi tak fantastycznie, że mogłabym tak raz do roku zachodzic. A od soboty... ciągle nic nie jem poza suchym chlebem i platkami, bo leje się ze mnie na przemian, do tego zgaga taka jakiej w życiu nie miałam okazji poznać, ruszam się o 4 razy wolniej a chodzic musze, bo siedzenie dla mnie to katorga po tym jak wczoraj odkryłam jednego wielkiego kulistego hemoroida. To wszystko nie daje mi spać w połączeniu z okropnym bólem kulszowym, który jednocześnie atakuje mi dwie strony pośladków. Jestem załamana..., mąż nie potrafi mi pomóc...
Próbowałam wczoraj wziąć kąpiel, ogolić się... co za męczarnia.Napewno to ostatnia moja taka kąpiel w wannie przed porodem, zdecydowanie wole prysznic.
O Matko!!! Ależ się żalę!
Łączę się w cierpieniach z resztą. Dziewczyny musimy dać radę