Jestem,
padnięta bo do domu wróciliśmy dopiero przed 20

w domu zimnica, nie zdążyłam w piecu napalić przed wyjazdem bo jak zwykle jak gdzieś jadę to 15 min wcześniej mi problemy ze zleceniem dla M wyskakują ale dzisiaj udało się opanować sytuację w miarę szybko.
Marysia od czwartku do przedszkola nie chodzi, trochę pociagająca była a nie chciałam żeby się to rozkręciło więc jesteśmy już podkurowane i jutro śmigamy, trochę się boję jak to będzie po przerwie
Dzisiaj miałam zebranie u Olci, Marysia pojechała do szkoły ze mną, wyciągnęłam moje osiołki z autobusu bo oczywiście zapomniały że dzisiaj autobusem nie wracają, na parkingu czekała już moja siostra przejęła dziewczyny a ja z Kubą pognałam na trening, odstawiłam dziecia i pędem do szkoły na zebranie, wszystko poszło sprawnie bo wychowawczyni bardzo konkretna, potem trochę pogadałam z innymi mamuśkami o ślubowaniu maluchów i znów pędem po Kubę, a później jeszcze bank i poczta no i do rodziców po córy. Jutro mam trochę luźniej bo robotę mam dla M do końca tygodnia, tylko muszę parę telefonów wykonać, po południu mam tylko zebranie u Kuby więc będę nadrabiać zaległości w domu

góra prasownia czeka
Agnieszka do której M jest w przedszkolu? nie możesz J na świetlicę zapisać żeby razem chłopców odbierać, Marysia jest do 16 bo starszaki tak kończą lekcje
Oczy mi się zamykają, poczytałam ale za dużo nie zapamiętałam.
Dla wszystkich choruszków duuużo zdrówka!!!
Spokojnej nocy!
Ps. posta chyba z godzinę pisałam dlatego zdublowałam pomysł ze swietlicą