Myla, czekoladę Arek przyniesie :-) co Ci powiedzieli na obchodzie?
Ja gotowa, mam byc na 12. Zdenerwowana jestem, aż mi słabo, a ciśnienie mam najwyższe od kilku dobrych lat, 110/70, u mnie to ewenement.
Chyba Was trenują do pierwszych miesiecy po narodzeniu dzieci, jak tak Was budzą ciągle.
Moja Małgosia tak szaleje w brzuchu, że nie wiem, czy chce do szpitala czy nie, po prostu mnie bombarduje...
Mam spakowane pół czekolady, zostało mi z wczoraj i 2 jabłka, poza tym licze na szpitalny wikt

A może faktycznie juz jutro mnie wypiszą? Tak mi mówiła na wizycie, tylko że kiedyś tez tak mówiła, skończyła dyzur i nastepni mówili, że za 3-4 dni dopiero, wiec mimo wszystko nastawiam sie do czwartku, a jak wyjdę jutro, to będzie miła niespodzianka :-)
Z pracy mnie wkurzają, w piatek mówiłam koleżance, że dzis do szpitala idę i zrobię na nią przekierowanie tel., to dziś od rana smsy, w sprawie, o której mówiłam jej w piątek, że jest do załatwienia i to te same pytania, co wtedy, co to ja kurde jestem, nie mówiłam jej, ze idę dopiero na 12, z porodówki też mam się praca zajmowac? Wrr... i to na L4...
Natasza, mnie juz nutella nie rusza, z 10 lat temu byłam uzalezniona i potrafiłam każdej nocy zjesć pół słoika, przytyłam wtedy i wyglądałam jak pączek... Odkąd z nią zerwałam, nie jadłam ani razu, szkoda, ze z innymi słodyczami tak nie potrafię
