• 🌿 Kochane/i życzymy Wam spokojnych, dobrych Świąt Wielkanocnych. Takich bez presji, bez „muszę”, bez porównywania się. Niech to będzie czas choć odrobiny odpoczynku. Życzymy Wam ciepła, bliskości i takich małych momentów, w których można na chwilę odetchnąć i pomyśleć: „jest okej”. I trochę więcej łagodności dla siebie, bo naprawdę robicie bardzo dużo ❤️ 🐣 Ściskamy Was świątecznie zespół babyboom.pl
reklama

Kwietniowki 2015

Doli, dobrze, ze jednak udało sie zorganizowac opiekę dla synka, może mamie przejdzie foch... a na którą masz usg?
Też myślę, ze prawdziwy stres i obawy jeszcze przed nami, czy dziecko oddycha, czy jest zdrowe, kazda gorączka, nie taka kupka itp.... to już pewnie nas nie opuści...
Ja jeszcze dziś pączka nie jadłam, mam jednego kupionego wczoraj, trzymam go na obiad :-Da świeże dopiero wieczorem.

Natasza chyba wczoraj sie nie odzywała po wizycie?

Mi cała noc się ciuszki śniły, bo wczoraj wieczorem jeszcze patrzyłam na allegro...
 
reklama
Pat ja się nie chcę wymądrzać ale życie wszystko weryfikuje.. :P :P

oczywiście ja mam epwne zasady, których się trzymam bo tak sobie je ustaliłam przed i jest ok, natomiast teraz absolutnie nie wiem czy dalej je utrzymam czy nie :P i mam luźniejsze podejście :P
 
dzien dobry na
razie sniadanko zjedzne a nie paczki

jak mi dzieci zaczely chorowac jak poszly do przedszkola to po jakims czasie juz zaczelam bagatelizowac choroby bo ile mozna ;) do nadopiekunczych z pewnoscia nie naleze hehe a wrecz przeciwnie stawiam na ich samodzielnosc :cool:
 
Ja też nie chcę być nadopiekuńcza, niestety wiem, jak się martwię o zwierzaki czy o męża, jak gdzieś jedzie... Liczę właśnie na jego zdrowy rozsądek i zimną krew, żeby to jakoś zrównoważyć ;)
Ale jakichś wypadków zawsze będę bała... Mam np. znajomą w moim wieku najpierw poroniła, potem urodziła synka, 2 x znowu poroniła. 2 lata temu jej 6-letni synek upadł podczas zabawy i tak się niefortunnie uderzył, że umarł :( jakoś nie mogę o tym zapomnieć :(
 
Milia wypadki się zdarzają i strach o nie to akurat nie jest nadopiekunczosc...ale tez nie można ciągle o tym myśleć :) bo nadopiekunczoscia można odebrać dziecku dzieciństwo...znam ludzi którzy tak się bali o swoje dzieci że nawet zabawa w piaskownicy z innymi dziećmi odpadała bo co jak ja walnie, wywróci się albo cos ?!:o i takie dziecko nie ma dzieciństwa...zresztą takie dzieciaki dają jeszcze bardziej popalic rodzicom jako nastolatki, bo jak w końcu wyrwa się spod skrzydeł rodziców to szok :d taki przypadek tez znam :D ale co się dziwić.
Ja w szpitalu ladowalam nie raz bo jako dziecko ryzyko lubilam :p ale mimo wszystko rodzice się o mnie martwili ale i tak na wiele mi pozwalali i nie ograniczali
 
milia takie nieszczesliwe wypadki zdarzaja sie niezwykle rzadko takze nie dajmy sie zwariowac bo wtedy cala rodzina cierpi :(

Doli kciuki za wizyte :) przy drugim jest trudniej utrzymac zasady ktore przy pierwszym sie wprowadzilo bo czlowiek jest po porstu bardziej zmeczony i nie ma sily "walczyc" . Mlodemu na duzo wiecej pozwalalismy jak byl malutki co przy corce bylo nie do pomyslenia
teraz zastanawiam sie czy maluszka nie bedziemy rozpieszczac bo najmniejszy a roznica wieku bardzo duza i bedzie praktycznie wychowywal sie jak jedynak :/
 
Ja Wam powiem z tym zamartwianiem się o dziecko to chyba zostaje, fakt że inaczej w brzuchu jak jest, bo boimy się że nie odczytamy w porę odpowiednich sygnałów by dziecku pomóc, ale po porodzie mnie przerażała śmierć łóżeczkowa, spać nie mogłam budziłam się macałam czy dziecko oddycha, kiedy za mocno przysnęłam po przebudzeniu ogarniał mnie strach, potem minęło z każdym dniem lęk był, ale inny, do teraz jak coś dzieje się złego serce mi się kraje, nawet jak córa smutna z jakiegoś powodu, bo matka chciała by ulżyć pomóc, ale wiem też, że nie mogę ingerować ona sama musi uczyć się odporności na otaczający świat, choć matka chciała by tak jej ułatwić (tyczy się to wszystkiego chorób, zabawy, relacji z innymi, życia) Kiedy mała nauczyła się chodzić na podwórku mamy domek ze zjeżdżalnią starsze dzieci sąsiadów się tam bawiły więc ona też chciała, wielokrotnie patrząc jak tam wychodzi moje serce wpadało w stan zawałowy miałam wizje że spada bo ją starsze potrąci, potknie się i zleci, itp. Próbując jej zabronić dla swojego spokoju, powodowałam jej nieszczęście, wkońcu czatując przy tym domku, żeby ją w razie czego łapać pozwalałam jej się bawić, a z każdym dniem widząc jak ona świetnie sobie sama radzi, strach opadał, choć nie zniknął i wolę nie patrzeć co wyprawia, ale jestem spokojniejsza. ;-) :-P :-\
 
milia straszne to... :( wspolczuje takiej tragedi..

babydust ja chciałabym ale nie wiem jak wyjdzie, chyba zbyt wygodna jestem a może to kwestia wejścia w odpowiedni rytm... nie wiem..nie chce planować co będzie, będe się trzymać tego co ustalaliśmy przy starszaku :-) sama po sobie wiem , że mnie rodzice krótko trzymali a brat hulaj duszo. mam im to za złe do tej pory, do mnie sa ciągle dalej wymagania i oczekiania a młody robi co chce, odzywa się jak chce, zero kultury...... nie chciałabym nigdy czegoś takiego w swojej rodzinie
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry