Marela, u mnie w mieście rodzinnym tez jest taki ciucholandu :-). Swego czasu byłam mistrzynią walki i wyrywania co lepszych ciuchów

. Teraz juz mnie to nie bawi, chociaż pewnie jak juz się młoda urodzi, to się wybiorę poszukać czegoś dla niej. W ciąży się tam nawet nie pchać, bo zwyczajnie się boje...
Renata, w życiu bym się nie decydowała na SN przy takim klocku...
Margo, nie strasz, jesteśmy następne w kolejce!:-o
Doli, kciuki!
Widzę, że wszystkie szalalysmy w dzieciństwie

. Szczerze, to nie wyobrażam sobie pozwalać na aż tyle mojej córce, chyba bym na zawał padła...
U nas skręcone komoda i łóżeczko, od razu lepiej się czuję. Na razie śpią w nim koty

.
Upolowalam pączki, będę się zajadac przez cały dzień. Mam nadzieje, ze mała nie będzie mi mieć tego za złe ;-).