No ja dzis poszlam rano zobaczyc malego i jak wracalam do sali to zrobilo mi sie slabo, wiec polozna wziela mnie na wozek i zawiozla do sali, wczoraj jechalam na wozku za kazdym razem...
Moj zglosil to lekarzowi ze mam dolka wiec moj ginek zalatwil mi psychologa bo sam widzial ze jestem podlamana, po rozmowie sama nie wiem, mam miec takie spotkania codziennie, polozne mi tez pomagaja, jedna taka nie mila jest wiec powiedzialam jej ze nie chce jej widziec a tym bardziej z nia rozmawiac. Popoludniu na chwile przywiezli mi malego do sali bym sie nim mogla troche nacieszyc, aaa i przewiezli mnie dzis na sale jednoosobowa. W kazdym badz razie podniose sie z tego bo musze! ale pewnie troszke to potrwa...
Pani psycholog mowila mi dzis ze mam smutek poporodowy, zeby nie przerodzilo sie w depresje poporodowa to dobrze ze zostalam zgloszona do rozmowy z nia przez lekarza.
Natasza dalej w inkubatorze, mam nadzieje ze szybko bedzie zemna na sali...
Karina moj ginek czesto do nas zaglada, pyta jak sie czuje itp.. przed wizyta tez sie pojawil u mnie by chwile porozmawiac...