hej dziewczynki! przepraszam że w ogóle się nie udzielam. ale my już od tygodnia w Polsce i tym razem postanowiłam sobie, że wszystko załatwię w pierwszym tygodniu pobytu. bo zawsze mi się wydaje, że mam dużo czasu, a potem się nie wyrabiam. także codziennie miałam jakieś spotkania, odwiedziny, wizyty itp. tylko wieczorem was podczytywałam w łóżku po czym padałam. oprócz tego to cały czas jem, już chyba 2kg przytyłam
Myla bardzo mi przykro. kiepsko że pogrzeb dopiero po świętach. chociaż mi nikt bliski jeszcze nie umarł, ale wszyscy mówią, że pogrzeb daje taki spokój człowiekowi. zamyka ten pierwszy etap żałoby i później jest już tylko lepiej. no ale dasz radę. nie myśl za dużo i się nie denerwuj :*
Pat, obserwuj to twardnienie. ja w pierwszej ciąży za dużo pracowałam, za szybkie tempo sobie narzuciłam i tak mi właśnie zaczął twardnieć brzuch coraz częściej. najpierw wieczorami jak wracałam z pracy, potem już coraz częściej w ciągu dnia. to był jakiś 32-33 tydzień. myślałam że to normalne, bo wszyscy mówili o tych skurczach Braxtona-Hicksa i myślałam że to to. i w końcu na którejś wizycie powiedziałam położnej, to wysłała mnie do szpitala na ktg i okazało się że mi się silne skurcze zaczęły już. więc dali mi silne leki rozkurczowe, sterydy na rozwój płuc małej na wypadek wcześniejszego porodu i kazali leżeć. także oszczędzaj się i więcej odpoczywaj na wszelki wypadek. bo przymusowe leżenie w ciąży to nic fajnego :/
pracusie wszystkie, zamiast brać nospę to wrzućcie na luz i odpocznijcie trochę
jeszcze jedno pytanko mam - co wam lekarze przepisywali na infekcje teraz w ciąży? bo mi chyba wrócił grzyb ale nie chce mi się iść do lekarza i wydawać kasę. napiszcie mi proszę dokładnie, bo nie wytrzymam całych świąt z tym pieczeniem
