magdalenaanna29
Fanka BB :)
i ja Was Kochane witam w tym Nowym 2015 Roku :-) życzę Wam i sobie samej, aby ten rok był dla nasz szczęśliwy i pełen spełnionych marzeń i planów. Aby nasze kochane bąbelki przyszły na świat silne, zdrowiuchne i w jak najszybszym bezbolesnym tempie 
oby trud macierzyństwa nie przysłonił nam radości z nowo narodzonych pociech 
a my mieliśmy imprezkę w domu z moimi rodzicami i było całkiem miło. Uszykowałam krokiety, koreczki, sałatkę i kopiec kreta z kartonika, bo już bym się nie wyrobiła... Mama też przywiozła placek (jabłecznik i makowiec) i kiełbachę, devolaje z żółtym serkiem w środku (czy jakoś tak to się pisze), śledziki i sałatkę. Więc jedzenia mieliśmy tyle co w święta praktycznie
znów wyżerka, aż się boję na wagę wejść. Do północy wytrwałam bez problemu, a potem miałam problem z zaśnięciem i w sumie poszłam spać po 4 w nocy
Młody przespał całą noc, mąż zasnął po 1 w nocy, a ja jak taki ciul sprzątałam po imprezce, a potem trochę książkę czytałam (saga o ludziach lodu).
Dziś wstaliśmy po 8 rano i było ciężko ;-) teraz wróciliśmy ze spacerku, bo pogoda fajne. Trzy stopnie na plusie plus słoneczko, to aż się chce
mąż mnie do domu na siłę ciągnął, a my z małym uparcie przy swoim, że jeszcze choć 5 minut na dworze 
za chwilkę zjemy obiad, a potem jeszcze rz na spacer idziemy. Nie ma szans żebym w domu siedziała w taką piękna pogodę.
Doliores jeśli masz w domu amol lub coś w tym stylu to się porządnie nasmaruj (klatkę i plecki) i pod kołdrę. Zawsze to coś pomoże, a już sam zapach pomaga w oddychaniu. Ja tam zawsze mam buteleczkę w domu i czy kręgosłup boli czy mąż właśnie miał kaszel ostatnio to od razu idzie w ruch i smarowanko ;-)
a jutro pędź do lekarza. Życzę zdrówka i żeby z każdą chwilą było Ci coraz lepiej.
Karina co tam u Ciebie? jak maluszek? daj znać, bo się tu martwimy...

oby trud macierzyństwa nie przysłonił nam radości z nowo narodzonych pociech 
a my mieliśmy imprezkę w domu z moimi rodzicami i było całkiem miło. Uszykowałam krokiety, koreczki, sałatkę i kopiec kreta z kartonika, bo już bym się nie wyrobiła... Mama też przywiozła placek (jabłecznik i makowiec) i kiełbachę, devolaje z żółtym serkiem w środku (czy jakoś tak to się pisze), śledziki i sałatkę. Więc jedzenia mieliśmy tyle co w święta praktycznie

znów wyżerka, aż się boję na wagę wejść. Do północy wytrwałam bez problemu, a potem miałam problem z zaśnięciem i w sumie poszłam spać po 4 w nocy
Młody przespał całą noc, mąż zasnął po 1 w nocy, a ja jak taki ciul sprzątałam po imprezce, a potem trochę książkę czytałam (saga o ludziach lodu).Dziś wstaliśmy po 8 rano i było ciężko ;-) teraz wróciliśmy ze spacerku, bo pogoda fajne. Trzy stopnie na plusie plus słoneczko, to aż się chce
mąż mnie do domu na siłę ciągnął, a my z małym uparcie przy swoim, że jeszcze choć 5 minut na dworze 
za chwilkę zjemy obiad, a potem jeszcze rz na spacer idziemy. Nie ma szans żebym w domu siedziała w taką piękna pogodę.
Doliores jeśli masz w domu amol lub coś w tym stylu to się porządnie nasmaruj (klatkę i plecki) i pod kołdrę. Zawsze to coś pomoże, a już sam zapach pomaga w oddychaniu. Ja tam zawsze mam buteleczkę w domu i czy kręgosłup boli czy mąż właśnie miał kaszel ostatnio to od razu idzie w ruch i smarowanko ;-)
a jutro pędź do lekarza. Życzę zdrówka i żeby z każdą chwilą było Ci coraz lepiej. Karina co tam u Ciebie? jak maluszek? daj znać, bo się tu martwimy...
ja nie znoszę odpalania fajerwerkow, gdzies z daleka ok ale nie bawić się w to..u nas strzeliali mega pzez 50 minut cały czas...cud, że mały nawet się nie przebudził
dzięki za pomysł z amolem