Witam,
I ja się ubawiłam, ale i momentami było mi przykro i smutno. Jedno jest: chłop to prosta konstrukcja i trzeba do niego prosto, wprost i bez ogródek. A drugie jest pewne: że my kobiety jesteśmy bardziej pokręcone i pewnie stąd te zakłócenia w komunikacji.
Mój mąż też trochę pomaga: robi śniadania i kolacje, zmywa, przygotowuje kąpiel dla Małej. Ostatnio ma przebłyski, że chyba za mało z Małą się bawi i jakby nadrabia, ale z drugiej strony jak przysiądzie do swojej pasji (gitary), to muszę go "gonić". Teraz sprzątam ja, ale już zapowiedziałam, że jak wrócę do pracy, do znowu przechodzimy na system pół na pół. No i gotuję, i to podwójnie, bo nie chcę go katować moją mono dietą.
Jtaudul, trzymam kciuki za badania.
A nasza Mała od wczoraj coś kombinuje. Wygląda, to tak: przerzuca główkę i tors na bok, ciągnie rączkę do rączki (tak jakby robiła gest Kozakiewicza ;-) ), dupka i nóżki zostają. Czyżby chciała się obrócić? Nawet przy przewijaniu tak kombinuje, co mamie szalenie utrudnia sprawę. A jeszcze z tego wysiłku, to dziś strzeliła na przewijak - poszłoby jak zwykle na mnie, ale akurat ją wycierałam i chusteczka mnie uratowała.