Może macie rację. Może ja po prostu jak widzę temat o L4 i głosy świętego oburzenia ciągle tych samych osób, to już mam wyrobioną opinię i niedobrze mi się robi. Możliwość skorzystania ze zwolnienia lekarskiego na przykład od psychiatry jest przywilejem każdego obywatela. Dodam, stosunkowo nowym przywilejem, który mam nadzieję rozwinie się w przyszłych pokoleniach, bo w wielu jak widać umysłach Polaków na zwolnienie idzie się wtedy, kiedy fizycznie nie można pracować. To znaczy grozi Ci śmierć lub kalectwo. Ja uważam, że zdołowany, przemęczony psychicznie pracownik jest niewiele więcej wart od nieobecnego pracownika i bardzo popieram zwolnienie na jakiś czas, by nabrać wiatru w żagle, odetchnąć i wrócić do pracy na pełnej ku. Zresztą nawet zakatarzonego, obsmarkanego pracownika też nie chcę mieć u siebie w biurze, bo rozniesie choróbsko na mnie i klientów, a przede wszystkim nie skupi sie na swojej pracy.
Innymi słowy, każdy przypadek zwolnienia lekarskiego powinien być rozpatrywany przez pracodawcę indywidualnie i po ludzku. Nie znamy żadnego kontekstu ze wszystkich historii, które tu były na forum opisywane, a jednak przytłaczająca większość kobiet została zrównana z ziemią, zwłaszcza za chęć pozostania w domu podczas ciąży, mimo że ciąża ta była bezpieczna. Ja spędziłam "w domu" trzy lata. Był to dla mnie najgorszy czas jak do tej pory, chociaż dzieci rozwijały się w brzuchu książkowo i niespecjalnie czułam choćby mdłości. Na szczęście moja gin rozumiała jak może czuć się kobieta w ciąży i nie musiałam skamleć o litość w gabinecie psychiatry, żeby ktoś mi uwierzył, że mój mózg nie nadaje się do podjęcia żadnej pracy, bo ledwo daję sobie radę ze sobą i z dzieckiem. Dlatego nie wtrącałam się w wasze kotłowaniny pod każdym tematem o "siedzeniu w domu", bo nie chciało mi się wdawać się w bezsensowne dyskusje. Ale naprawdę mam już dosyć. Nic wam do tego, kto, z jakiego powodu i na jak długo przebywa na zwolnieniu.
@aniaslu bardzo prosiłabym Cię o głos, bo ileż można. Za chwilę nie będzie można zapytać o cokolwiek związanego z ZUSem czy zwolnieniem lekarskim, bo od razu będzie wiadomo, że dostanie się po twarzy.