żyję...trochę..Flo nie w żłobie niestety, ale generalnie jest ok, albowiem w nocy nastapiła jakaś dramatyczna przemiana R...wstaję rano, a on mi oznajmia że przeczytał "język dwulatka", zrozumiał swoje błędy wychowawcze i od dziś zaczynamy nową erę

Mało tego, patrze, a tu w ksiażce cała strona zapisana notatkami na temat wychowania...no szok normalnie

Fakt, że parę dni temu wyrwalo mi się, że mam tego wszystkiego dośc i najchętniej bym wyjechała _sama_ w siną dal...ale żeby aż tak podziałało?

No ale dziś odpukać wszystko idzie gładko (czyli jak u standardowego dwulatka

), więc zobaczymy, oby, oby...
W związku z tym czuję się niepotrzebna i wychowawczo i małżeńsko, więc mam dzień lenia i robię porządek w włóczkach i szmatach;-)
Madzia, no to teraz będziemy czekać na skutki wyjęcia implantu:-) Flo, też uwielbia Bena, ale mimo to ja chyba nawet gdybym mogła nie decydowałabym się na drugie...dwa takie egzemplarze wpędziłyby mnie w rok do psychiatryka

No ale Wy normalne dziecko macie:-) No i dziewczynki fajne są, jakby Wam się trafiła...do strojenia i kupowania zabawek przynajmniej
Kasia, ja dziś gniję w domu, bo jest obrzydliwie depresyjnie, ale R wypełznął po chleb i mówi, że pierońsko ślisko...ale sądząc po tempie topnienia do końca weekendu będzie już sucho i bez śniegu...czy wspominałam, że nienawidzę zimy bez śniegu?
Ja sie caly czas waham iść na wyprzedaże czy nie? Pójście, to trauma, wiadomo no i jakby zabicie w zarodku nadziei, że może jednak schudnę...no ale niepójście to ostanie się z tymi kilkoma starymi szmatami co mam i których nie znosz...no nic, może pójdę i kupię w swoim wymarzonym rozmiarze, a potem będziemy ugniatać wałki w za wąskich paskach
No ale to nie dziś zdecydowanie, po ostatnich dniach z szaleństwami Flo czuję się kompeltnie wyczerpana i potrzebuję chyba parę dni nic nie robienia
