Mondzi
Fanka BB :)
- Dołączył(a)
- 30 Listopad 2005
- Postów
- 1 961
Pabla, czyli kwota do przełknięcia. Zastanawiam sie tylko czy mój kręgosłup byłby zadowolony z takiego zakupu. Póki co unikam noszenia Julki, a i tak co jakiś czas potrzebuję masażu.
Tosika, 2 i pół roku, to spory kawał czasu. Ja przy Tymku zakładałam sobie, że nie mniej, niż półtora roku i nie więcej, niż dwa. Teraz założenie mam podobne. Lubię te karmienia "dla seksu", dla tej bliskości, a nie tylko po to, by zaspokoić potrzebę głodu. Tymek nigdy nie pił mleka modyfikowanego i chciałabym, żeby Julka też przeszła potem na zwykłe mleko, ewentualnie tylko jego przetwory. Słabość do Córki też mam ogromną, ale przy Tymku staram się panować nad sytuacją. Co do słoiczków, to dobrze, że dbają o ich skład, chociaż data ważności jest tak długa, że coś tam musi być. Królika będę miała od znajomych koleżanki. Reszta już zwyczajnie z warzywniaka. Ceny słoiczków są spore, a dzieci do nich przyzwyczajone potem nie chcą jeść zwykłych gotowanych zup. Kolor różowy przy Julce nabrał zupełnie innej mocy. Chore było to pragnienie córeczki, ale nie planuję póki co więcej dzieci - miało być do oporu, jak się nie uda - a chciałabym pobawić się jeszcze lalkami... (Tymek bardzo lubi lalki ;-))
Dorka, jak nie musisz wracać do pracy, to nie wracaj. Nikt nam dzieci lepiej nie wychowa, niż my same. Chyba tylko sytuacja finansowa mogłaby mnie zmusić do zostawienia małej Juli z kimś innym. No może jeszcze z moją mamą, ale z teściową za cholerę...
Madzia, Andula, ja już chyba w te planowania specjalnie nie wierzę. Zarówno TYmi, jak i Jula są owocem zbliżenia w 12 i 14 dniu cyklu. Ale starając się o Julinkę chciałam zawsze kończyć seksy na dniu 12, coby trochę musiały plemniki poczekać na owulację - wtedy większa szansa, że męskie nie przetrwają.
Zima taka, że hej. Nie wiem jak dojadę do przychodni, żeby Julę zaszczepić. Tymi dziś po długiej przerwie poszedł do przedszkola, uch, kataru już prawie nie ma. A potem idzie do mojej kumpeli bawić się z jej córką. My jeszcze dzisiaj jedziemy do Krakowa na rehabilitację z Juleczką. Dzień się zapowiada dość ciężko.
Tosika, 2 i pół roku, to spory kawał czasu. Ja przy Tymku zakładałam sobie, że nie mniej, niż półtora roku i nie więcej, niż dwa. Teraz założenie mam podobne. Lubię te karmienia "dla seksu", dla tej bliskości, a nie tylko po to, by zaspokoić potrzebę głodu. Tymek nigdy nie pił mleka modyfikowanego i chciałabym, żeby Julka też przeszła potem na zwykłe mleko, ewentualnie tylko jego przetwory. Słabość do Córki też mam ogromną, ale przy Tymku staram się panować nad sytuacją. Co do słoiczków, to dobrze, że dbają o ich skład, chociaż data ważności jest tak długa, że coś tam musi być. Królika będę miała od znajomych koleżanki. Reszta już zwyczajnie z warzywniaka. Ceny słoiczków są spore, a dzieci do nich przyzwyczajone potem nie chcą jeść zwykłych gotowanych zup. Kolor różowy przy Julce nabrał zupełnie innej mocy. Chore było to pragnienie córeczki, ale nie planuję póki co więcej dzieci - miało być do oporu, jak się nie uda - a chciałabym pobawić się jeszcze lalkami... (Tymek bardzo lubi lalki ;-))
Dorka, jak nie musisz wracać do pracy, to nie wracaj. Nikt nam dzieci lepiej nie wychowa, niż my same. Chyba tylko sytuacja finansowa mogłaby mnie zmusić do zostawienia małej Juli z kimś innym. No może jeszcze z moją mamą, ale z teściową za cholerę...
Madzia, Andula, ja już chyba w te planowania specjalnie nie wierzę. Zarówno TYmi, jak i Jula są owocem zbliżenia w 12 i 14 dniu cyklu. Ale starając się o Julinkę chciałam zawsze kończyć seksy na dniu 12, coby trochę musiały plemniki poczekać na owulację - wtedy większa szansa, że męskie nie przetrwają.
Zima taka, że hej. Nie wiem jak dojadę do przychodni, żeby Julę zaszczepić. Tymi dziś po długiej przerwie poszedł do przedszkola, uch, kataru już prawie nie ma. A potem idzie do mojej kumpeli bawić się z jej córką. My jeszcze dzisiaj jedziemy do Krakowa na rehabilitację z Juleczką. Dzień się zapowiada dość ciężko.