jak mi znów wpierdzieli posta, to się wkurzę...
a więc:
tweenie-moja miała morfologię, z paluszka pobrali krew. Nic nie bolało, poszło szybko i sprawnie, a jak jej krew spływała do pojemniczka to się śmiała:-)
wyniki też na szczęście ok. Także to, że taka drobna to taka jej uroda. Ona ma ciekawsze rzeczy do roboty niż jedzenie

a poza tym ona już w trakcie jedzenia spala te kalorie, bo tak się wierci, tak się kręci...Coś tam lekarka napomknęła, że pewne wartości w morfologi mogą wskazywać na alergię,ale to naprawdę trudno teraz stwierdzić-mam obserwować. a z moich obserwacji nic nie wynika. Czasem tylko ma lekko "lakierowaną" skórę na policzkach...
Mam nadzieję, że Ola dzielnie zniesie morfologię i wyniki będą ok.
W sumie Zuzia już zdrowa, tylko katar się ciągnie.
Przyjechała moja mama z bratem-5 miesięcy jej nie widzieli, więc szaleją z nią, a ona zadowolona. Ja w sumie też, bo mam więcej czasu na odpoczynek, ale z drugiej strony 5 osób na 2 pokojach, to dla mnie za dużo...i tak do niedzieli....
ja dziś w pracy.Wczoraj umierałam-myślałam, że grypa-głowa bolała, katar straszny i ogólnie "połamana", ale dziś trochę dłużej poleżałam i troszkę lepiej.
Miałam ścięcie z teściową, aż poskarżyła się mężowi. Ja tylko chcę, żeby trzymała się moich wskazówek i jak mówię jej co i kiedy ma Zuzi podać do jedzenia, to niech poda, a nie po swojemu i w kółko by ją kaszą faszerowała.
No i była poważna rozmowa z M, odnośnie większego zaangażowania w życie domowe i odciążenie mnie w pracach domowych i opieki nad Zu. Zobaczymy co to da. Na razie jakąś poprawę widzę, ciekawe jak długo...
Miłego weekendu życzę. Ja pewnie w poniedziałek coś skrobnę, bo mój brat kompa okupuje:-)