Hejka!
Dzisiaj zaliczyłam strasznego zonka z farbowaniem ciuszków. Dostałam juz zamówione na allegro farbki do ubrań, nastawiłam gar i farbuję....
Jedne spodenki wyszły super, z pastelowego różu zrobiłam ciemny fiolet wpadający w bordo. Mieszałam w garze z farbą podczas karmienia Gośki, więc jakoś zleciało, a miesza się godzinę... Zachęcona efektem wyciągnęłam inne portki (kremowe), nastawiłam w garze... i zapomniałam o nich! Nie mieszałam jak należy, wyszły smugi... a miał być śliczny wrzosowy kolor. Próbowałam naprawić błąd wrzuciłam całą wrzosową farbkę, godzinę stałam i mieszałam i k..... smugi są nadal (tylko ciemniejsze), portki do wywalenia, a najładniejsza farba zużyta, do tego straciłam godzinę



Jedyne pocieszenie, to że spodenki były z 2-paka i mogę jeszcze drugie farbować, poza tym fason średnio trafiony, na długość dobry, w pasie za szerokie, bez szelek ani rusz... no i jakoś się muszę pocieszać, bo w domu zero zrozumienia. M się ze mnie śmieje, bo przez kompa zapomniałam mieszać, a jak zadzwoniłam do mamy się pożalić, to mnie spławiła, bo miała ważniejsze sprawy... Jedyna nadzieja w Was dziewczyny....
Marta eijf jak ja Wam zazdroszczę tego usypiania. Moja jak nie poleży ze mną, nie potrzymam jej za rączkę, to nie ma spania. I tak codziennie po ciemku leżę z nią czasami pół godz., jak gorzej pójdzie to godzinę. Szału idzie dostać z nudów. Po takim usypianiu już mi się nic nie chce, sama prawie śpię.
Wczoraj chciałam ją tak po prostu odłożyć do łóżeczka (jak wy), to darła się pół godz. dostała wręcz spazmów, więc się zgięliśmy i M poszedł z nią polezeć....