kurcze, gosia nam się trochę przeziębiła. Miała dzisiaj iść do dziadków, ale przekładamy to na jutro rano.
Mam dylemat, czy skoczyć z nią do lekarza.
W niedzielę byliśmy za miastem i robiliśmy prawdziwe ognisko, trochę zmarzła w łapki, bo oczywiście rękawiczki bardzo jej przeszkadzały. a od poniedziałku katarek, a w nocy dochodzi kaszel. temp. nie ma.
Wg mnie ten kaszel to od zalegającej wydzieliny z nosa, bo dusi ją jak się obudzi w nocy. To raczej mokry kaszel. I dzisiaj trochę lepiej spała, bo podłożyłam pod materacyk duży atlas.
Jak myślicie? Gnać z nią dzisiaj do pediatry, czy w razie czego jak się coś zmieni, to moja mama pójdzie.
My wyjazdu nie możemy przełożyć, bo to szkolenie.