Mała chora

w piątek się zakrztusiła chlebkiem, a wczoraj miala kaszel. Pojechalismy więc do szpitala, bo rozmawialam z lekarką, ze to może byc zachłystowe zapalenie płuc.
Na szczęscie nie było to zapalenie płuc, zrobili jej rentgen. To pewnie infekcja wirusowa, nie dali nam nic powaznego typu antybiotyk, tylko leki przeciwwirusowe i odkrztuszne. Grzecznie się kladzie na brzuszku, zeby ją opukiwać. TYlko leki niestety to problem, bo zwiewa przed miarką gdzie popadnie.
Troszkę ma gorączkę- 37,2, ale w nocy żle spala, obudzila się o 3 na mleko, a potem nie chiala juz isc do lozka, tylko do mnie do sypialni. Boje sie, ze to sie tak skonczy, ze sie bedzie przenosic do nas, bo szalala, ze lozeczko nie, ale do mamy dada. no ale usnela zaraz, wiec chociaz tę noc jakos przespalysmy
