Ja sobie życia bez wózka nie wyobrażam, na nasze eskapady miastowe, Basia miala kryzys wózkowy zima, ale teraz jak już nie ma śpiworka jedzie chętnie, tym bardziej, ze wie że skończy się to spotkaniem z koleżanką lub czymś innym przyjemnym. Do dzieci (małych i rówieśników) też jest przyzwyczajona, forumowe spotkania robią swoje, ma kontak z rówieśnikami, maluszkami. Myślę, że dużo też daje pies u rodziców, wie że się go glaska, przytula a nie ciągnie za ogon!
Nadal nie wiem o jakim króliku mówicie;P
Co do Lego to ja się wychowałam na nich i wiem ze to klocki które wytrzymaja pokolenia i się nie zniszczą, za chwile basia bedzie się moimi bawić (ale my juz to normalnie mielismy i rodzice po pol pensji jak nie więcej na komplet wydawali)

i mimo, że drogie to absolutnie rewelacyjne

Ludziki i zwierzątka chyba robią największa furorę, ale tez klocki tematyczne (łóżeczko, krzesełko, kwiatki), cieszę się że uczą jej takiej samodzielnej zabawy

Ja dziś o 19 do domu wróciłam, najpier plac zabaw, potem do babci, zet nas odebrał po pracy i jeszcze na poczte trojkolowcem pojechalismy, mloda padla o 21 w 2 minuty

Nie ma jak to wymeczone dziecko, ale co sie dziwic od 6:45 na nogach
