ło rany Orchi - straszne.... ale ja tak czasami podglądam wózki innych sklepowiczów.... niby kasy nie ma, ale g* tyle ładuje do tego wózka... włśnie takie napoje energatyzujące, jakieś kolorowe świństwa, chipsy.... no nic - każdy kupuje co lubi, ale truć to go nie ma prawa....
Corin, co ten Sebek znowu nawyrabiał?!
Wczoraj spotkałam Szwagra z córką - Ona dziś zdaje egzamin - Zuzia cała w skowronkach, a Piotrek mówi, że zestresowany na maxa.... nie wiem, czy to dobry pomysł tak strasować dzieciaki.... z drugiej strony, może niech się uczą od małego.... trudny ten ezgamin to raczej nie jest.... choć biorąc pod uwagę, że dzieci w pierwszej klasie pisać i czytać nie potrafią.....
Psota, współczuję tego języka krwawiącego.... ale to rzeczywiście od antybiotyków może być....