Dobry wieczór
Małgorzatkar - mam nadzieję, że mimo wszystko wyjazd będzie dobrze zapamiętany. Swoją drogą, wiadomo, jedne dzieci sa grzeczniejsze, inne troche mniej, no ale bez przesady. Rodzice powinni reagować, niektóre zachowania da się zmienić, trzeba tylko chcieć. I niestety czas działa na niekorzyść.
Elifit - przeganiaj ten ból gardła, i to szybko
Jagódka - o kurka, to Klaudia uparta była, chyba jej się podobało w brzuchu. Spokojne życie we własnym m1
U nas dzień całkiem fajny. Najpierw pojechaliśmy na zamek do Chudowa no ale nic tam kompletnie się nie działo, poza tym zapomnieliśmy zahaczyć o bankomat. Jakoś wyobrażałam sobie ten zamek w stylu np czorsztyńskiego, a to raczej tylko ruiny. Potem pojechaliśmy do parku koło Skoczowa i ten okazał sie całkiem fajny. Były dinozaury, egzotyczne ryby, całkiem fajny park linowy (niestety Igi całkowiecie jeszcze za mały na tą atrakcję) no i mnóstwo trampolin i dmuchańców. Aa no i park miniatur, także kilka kontynentów w jedną majówkę zaliczone hiihih. Igor super grzeczny, wybawił się przez kilka godzin, dopiero afera się zaczęła przed samą furtką do domu, jak sie zorientował że to na dziś serio koniec i nie jechaliśmy do kolejnego parku tylko do domu.
A no i z dobrych wiadomości to samochód się naprawił i ruszył

wystarczył dolać benzyny, hahaha jak w amerykańskiej komedii. Jakimś dziwnym sposobem wyłączył się gaz i m. nie zorientował się i jechał na benzynie, nie wiem czy to możliwe no ale skoro tak mówi to pozostaje mi wierzyć że to jeszcze nie skleroza
