reklama

Lipiec 2014

carloska wczoraj miałam identyczne wrażenie, mały miał czkawkę i autentycznie czułam ją pod piersiami, gdzie wcześniej był na pewno główką w dól. Co do emolientów to sama nie wiem, pewnie będę miała w razie W, ale bez potrzeby nie będę dawać
angelika ja też szybko nawet doszłam do siebie po cc, tylko że mnie trochę jednak bolało, głupie kichnięcie zadawało mi ból, przekręcanie na łóżku to był horror, ale jak już wstałam na nogi to ok, moja największa obawa to to podnoszenie, a są sytuację gdzie muszę wziąć moją 12 kilogramową córkę na ręce i boję się że wtedy mi coś pęknie :( fajnie że ładnie cyckujecie:) . cieszę się że wychodzicie dzisiaj :)
graza06 no nie puchnę ale na każdej wizycie u położnej zadają właśnie to pytanie, czy gromadzi mi się woda w organizmie, czy puchnę, kręcę głową przecząco ,teraz w środę zapytam o co chodzi z tym puchnięciem

Jeszcze o tym tyłozgięciu, bo mi się Roksanki nie udało urodzić naturalnie, przeszłam jak to się mówi poród 2w1, mała się nie mogła wbić w kanał, tętno spadło, i musiałam na stole wylądować, i jak byłam u mojego gina w Polsce to potwierdził że mogłam mieć przez to tyłozgięcie małe problemy aczkolwiek to nie jest żadne przeciwwskazanie do sn, teraz niby mogę rodzić naturalnie ale cholera boję się "powtórki z rozrywki" a w sumie cc też się boję, ja i tak biorę chyba na siebie "winę" że się nie udało urodzić, bo jak już było nieciekawie to wpadłam trochę w panikę, a to niestety nie pomagało :(

dziewczyny tylko moja dwulatka jest taka strachliwa? no od 2 tygodni do sklepu ze mną nie wejdzie to raz, jak mijamy jakiegoś człowieka (a dziwne żeby nie minąć) to ona mi w nogi, jak ktoś na klatce trzaśnie drzwiami to prawie płacze :( no nie wiem co się stało z nią, nigdy nie było z tym problemu. czuje się bezpieczna chyba tylko wtedy jak idzie między mną a tatą
 
reklama
elifit marzy mi się sn, ale się boję no i te bóle krzyżowe, i tak niby o bólu się zapomina, ale no kurde jak znowu po paru godz męczarni się nie uda :( mam planowaną na 8 lipca a jak mały postanowi wyjść wcześniej to będę próbować, a niech się dzieje
 
a powinnam iść sama do ortopedy w sprawie tego dysku wypytac czy najpierw powiedzieć ginowi co i jak bo w sumie nie mówiłam, bo jeszcze aż tak bardzo mi to nie dało w kość ale teraz to jest tragedia... tyłozgięcie też mam ale miesiaczki nigdy nie miałam jakos specjalnie bolesnych, ale teraz takie mam bóle krzyżowe ze boje sie co to bedzie w czasie porodu ;/
 
Kurde no niefajnie, a co na to Twój prowadzący, jesteś z nim/nią w kontakcie??

kurde pola nie podoba mi się to nastawienie lekarzy, wrrrrrr
3maj się jakoś!

Kurcze Pola co za dziad :/ Jagodka dobrze pisze żebyś się ze swoim lekarzem skontaktowała.

kurcze Pola... Najgorsze sa takie wszechwiedzace i wszechmogace buraki, ktore pacjenta maja za nic...
Moze popros o rozmowe z ordynatorem i wolaj swojego gina. Jest z Toba maz albo kots do pomocy w wywalczeniu Twoich praw czyli chociazby prawa do informacji??

Pola tak jak mówią dziewczyny skontaktuj się ze swoim lekarzem prowadzącym, może on coś zaradzi, swoją drogą głupi dziad z tego lekarza, skoro przez jedną dobę się poprawiły wyniki to teraz mogą być jeszcze lepsze....

Tusiaczku, dlatego ja właśnie bym się konsultowała ze swoim ginem, bo do niego mam mega zaufanie.:tak: I jeśli by potwierdził, że tak będzie lepiej dla dziecka to nie protestowałabym. Sama z resztą wczoraj pisałam Poli, że wiedzą przecież co robią i bez wód dziecko nie przeżyje - skoro jest ich tak mało to musi być jakiś wyciek i nie wiem ile Pola by leżała i piła to do terminu i tak nie wytrwa..

Pola, trzymaj się!! Ja parę lat temu byłam w identycznej sytuacji. To był 33tc, powtórzyło się krwawienie i decyzja lekarzy żeby zakończyc ciążę. Ale ostateczna decyzja należała do mnie :szok: na moje pytanie co jeśli się nie zgodzę powiedzieli, że to na moje ryzyko. Oni takiego ryzyka na siebie nie biorą. Ale też widać było że pewności nie mają że to najlepsze rozwiązanie. Ja im wtedy zaufałam, chociaż wszystko we mnie było przeciw tej decyzji. 2 miesiące po porodzie byłam z dziećmi w domu i słuchałam radia. W wiadomościach podali że w Gdańsku zmarła kobieta bo na czas nie zrobiono cc. Miała krwawienie ale lekarze zdecydowali się czekać z decyzją do rana. W nocy zmarło dziecko a rano kobieta. Od tego czasu cieszyłam się, taką decyzja jaka wspólnie z lekarzami podjęłam (wcześniej ciągle myślałam co by było gdyby, bo 33tc to na tyle wczesny był, że miesiąc byliśmy w szpitalu :( ) Tak, że ja nic nie doradzać nie będę. Bo to lekarze są tam i powinni wiedzieć co robią. Ale sercem jestem z tobą cały czas!!!!

Dziewczyny, dziękuje za każde słowo wsparcia. Jest ono dla mnie na wagę złota. Mój szpital to niestety nie Leśna Góra. Ale chociaz położne sa całkiem sympatyczne.
Najbardziej wlasnie brakuje mi rzetelnej informacji, wyszczególnienia plusów i minusów każdego rozwiązania. Brakuje mi szczerej rozmowy z lekarzem, ktory potraktur mój przypadek indywidualnie. Martwi mnie tez mnogość opinii. Była u mnie inna panu dr i stwierdziła ze fajnie ze jest poprawa AFI, i ze nie mam skurczy i ze zapisy ktg sa idealne i chyba powinnam nadal pozostać na obserwacji. Martwi mnie tez brak zaangażowania mojej gin. Od wczoraj jestem z nią w kontakcie. Wczoraj zaleciła aby odczekać min 48h od ostatniego zastrzyku na płuca. Dzis powiedziała zebym porozmawiala na spokojnie z lekarzem dyżurnym ze chciałabym utrzymać ciaze jak najdłużej a gdy napisałam ze lekarz unikał rozmowy to odpisała mi tylko ze w takim razie mam sie oddac w jego ręce. Oczywiscie ze to zrobie bo nie podejmę ryzyka i nie bede narażać na niebezpieczeństwo swojego dziecka. Doszłam do tego juz wczesniej ale to co napisała Arabelka tylko utwierdziło mnie w przekonaniu. Dziękuje Arabelko.
Moja gin powiedziała ze mój przypadek jest dla niej szczególny i bardzo sie martwi. Obiecała ze jesli zajdzie taka potrzeba to bedzie interweniowała w mojej sprawie. Teraz juz wiem ze jestem zdana na siebie. Moze poprosze męża aby na spokojnie pogadał z lekarzem. Mi nawet nie chodzi o to zeby lekarze zmienili zdane tylko zeby zadbali o mój komfort psychiczny, ktory podupada.
Od rana byłam podpięta pod ktg, ktore miało byc decydujące dzis. Ktg idealne wiec odłączyli mnie od kroplówki i dali obiad. Dobre i to. Ale oczywiscie nadal nie wiem co dalej. Mysle ze wstrzymują sie z decyzja do dzisiejszej nocy lub do jutra rana (ale to oczywiscie tylko moje domysły).
Dziękuje wam za wsparcie!
 
A poruszając jescze temat wód plodowych to niby mi nic nie wycieka bo lekarz sprawdzał papierkiem lakmusowym i ph było prawidłowe.
Mysle sobie, ze jedna z przyczyn mogło byc moje piątkowe wylegiwanie sie na słońcu. Moze te wody jakos wyparowały? Jak powiedziałam o tym wczorajszemu lekarzowi to uznał ze to wcale nie głupia teoria.
To nie zmienia jednak faktu ze brzuszek mojego skarba jest za mały. Malutek jest chudzinką i cos musiało miec na to wpływ ze brzuszek wolniej rośnie od ostatniej wizyty....
 
kurcze mnie wszyscy powtarzają, że mam mały brzuch i wcale by nie powiedzieli, że za miesiąc rodzę :no: może ja też mam za mało wód? :zawstydzona/y::zawstydzona/y::zawstydzona/y:
no ale to przecież Gin by mi o tym powiedział chyba, co?

tak czy siak, w środę mam wizytę to koniecznie muszę powiedzieć by sprawdził ilość wód czy jest prawidłowa.
 
reklama
ja mam bardzo mały brzuch, tylko jak chodze to go rzeczywiscie widac jak leze to wogole jak jakis 5 msc, ale lekarz mówił ze wszystko ok i wody też są w dobrej ilosci i ze taki mój urok.. a tez myślałam że coś ze mną nie tak.

Dzięki dziewczyny za rady na następnej wizycie powiem ginowi co i jak chyba ze bedzie coraz gorzej z chodzeniem to pojde wcześniej bo na 23 dopiero mam wizyte.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry