Hej dziewczyny
Wczoraj przez ten skwar i upał tylko poczytałam, ale nie miałam weny by pisać. A byliśmy u znajomych i po siedzeniu kilka godzin też spuchłam jak ludzik michelin

właśnie pierścionki zdjęłam, bo się boję, że potem może mi się nie udać, aż mi łyso.... no i nawet dzieć upałów nie lubi, bo dopiero po chłodnym prysznicu się młoda uaktywniła.
Pola świetne wiadomości. Warto troszku powalczyć o swoje jak widać.
Graza ja też pomalowałam paznokcie u stóp w sobotę. Powiedziałam sobie, że ostatni raz, bo umęczyłam się nieziemsko przy tym. Ale co by nie było, do kosmetyczki się jeszcze wybiorę co by mi stopy ogarnęła. No chyba że będą upały długo, to ze spuchlakami nie pójdę
A jak chodzi o makijaż, to ja mimo mankamentów mojej skóry, jakoś no nie lubię. Maluję się zazwyczaj na większe wyjścia, no chyba, że mam czas, to i na mniejsze. Jednakże zazwyczaj zbieram się na ostatnią chwilę i czasu nie mam.
Lilla fajnie tam masz. I zdjęcie z Zolunią cudowne. Szczęśliwa mamusia i szczęśliwa córeczka.
Magdalenka pewnie już pojechała do szpitala, skoro tu bez wieściowo. Ja jak bym się czuła na siłach, to bym chyba pojechała chociażby dowiedzieć się od personelu co i jak (o ile by powiedzieli), czy jest sama. Ale pamiętam jak moja siostra rodziła. Siedziałam jak na szpilkach, tylko, że byłam przeziębiona wtedy, to choć bym chciała pojechać bym nie mogła. Moja mama za to w pracy nie usiedziała. Przy czym siostra rodziła ponad 19h (od przyjęcia do szpitala), więc się martwiliśmy wszyscy. Ostatnio nawet się śmiałam, że ja mamie nic nie powiem jak będę rodzić, bo ona gotowa w stresie pokonać te 250 km co by tylko do szpitala dojechać. A normalnie się boi autem przyjechać sama do nas.
Małogorzatka zdrowiej się kobietko. Ja się nie dziwię, że chorujesz w lato. Wbrew pozorom bardzo łatwo się przeziębić (zmiana temperatur, zimne napoje i takie tam).
Szmaragd dobrze, że się odezwałaś. Trzymam mocno kciuki za Ciebie i maleńką. Mam nadzieję, że i u Ciebie zdarzy się cud i malutka urodzi się cała i zdrowa. No i tak jak sama napisałaś, musicie się wspierać dziewczyny, Ty ją, a ona Ciebie.
----
Hmmm.... nie mam nic na obiad... bo niestety mój zrobił wczoraj kotlety dla mnie za ostre i miałam po nich mega zgagę, więc się poddaję. Miałam ochotę na makaron z truskawkami, ale jak tu się wybrać po truskawki, jak taki żar z nieba się leje. Nienawidzę upałów, nawet bez ciąży. Od paru lat mówię, że kocham wiosnę, a ona co roku płata figle i jakoś nie chce nam dać słoneczka i przyjemnych temperatur.