reklama

Lipiec 2014

reklama
Ładny poranek, już zupełnie jasno. Pewnie znowu będzie taki skwar. Mgła na dworze, ptaszki ładnie śpiewają. Zateskniłam za wyprawą w góry, za tym klimatem kiedy latem bardzo wcześnie się wychodzi na szlak ze schroniska, kiedy jest ciężko ale lekko jednocześnie :) tego mi najbardziej żal, to zawsze był czas mój i M i bardzo go sobie ceniłam. Q teraz najbliższe góry pewnie dopiero za rok i to w zupełnie innych warunkach, z dzieckiem w nosidelku i takim wieku odpada nocleg w schronisku.

Michalina - mam tak samo - bardzo brakuje mi gór i wyjazdów. zawsze zaczynaliśmy w marcu kwietniu sezon, jeździliśmy często nawet tylko na 1 dzień. teraz juz planuje wyjazdy z małym. a co :) chcę jechać na taką agroturystykę na zadupiu z widokiem na góry we wrześniu, spacery będą bardziej w dolnej części. specjalnie mam wózek z wielkimi kołami, i planuje kupic terenową spacerówkę.

kolejny dzień upałów trzeba przeżyć..
 
Ostatnia edycja:
aNiwele dokup pieluch:)ja mam ok 20 tetr i 8 flanelek

makota
ja nigdy neikapalm dziecia o 18 do spania nocnego

ewa tzrymaj sie tam:))))najwazneijsdze ze z dzidzia ok.Tobei zycze duzo sily.jak mas zblisko do szpitala to moze wyjdz do domu i bedziesz dochodzila do neij.miesiac w szpitalu to naprawde nerwowka,najpierw przed porodem ,tearz znow.

lilly twoja tesciowa to ma tupet:wściekła/y::no:zamiast wspierac to rzadzi.rozumein udzielic porady ktora mama wykorzysta lub nei ale smsy i rzdazenei Toba:no:zmierzylas mała Zole,ile ma cm?

lui to milych chwil u kosmetyczki i fryza:)a co do ubranek to najwyzszy zcas juz:)

malgozrtaka a bierzesz cos na gardlo?
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
dzien doberek:)

znow piekna pogoda dzis,rano jest tak fajnei rzesko,juz 2 pranka powiesilam:)


ja mam dzis w planach fryza,zapisalm sie na 11 ale musze przelozyc na popoludnie bo jescze dzieciaki chcialam zabrac do obciecia.Wiki ma tak szcecine juz a Ola wlsoy do pasa ktore troszke tzreba podciac


musze jutro zawiesc mozc do badania,dzis nei bo sie wysiusialm juz:-Dcos mnei piecze/sczypie wiec tzreba skontrolowac

miłego dnia:)
 
Dzień Dobry
Wreszcie mam chwilke,żeby poczytać i odpisać.
Wczoraj dziecko miało jakiś kryzys. Ból brzuszka i śnięta przez całe popołudnie,leżała tylko. Aż po kolacji zwróciła wszystko i nagle odżyła. Noc spokojna, teraz już wcina, bo chyba musi nadrobić więc trzymam się wersji ,że już przeszło.
Zupa się gotuje i trzeba się na spacer szykować.

Ewa, jeśli masz możliwość dojazdów to ja bym się nie zastanawiała. Szpitale działają depresyjnie, zwłaszcza w takiej sytuacji. Musisz mieć siłę,żeby się nią zająć w domu...

Lily,dziewczyny dobrze radzą. Odciąganie do uczucia ulgi,żeby kamienie troszkę zeszły.
Mi najlepiej wychodziło pod prysznicem. Na początek lekki ,ciepły ,żeby ułatwić wypływ, a na koniec troszkę chłodnego. U mnie działało. Albo okłady zimne ponoć hamują, a kapusta ma chyba dodatkowo p/zapalne działanie. I nic Ci się nie zważy...

Szmaragd, myślimy o Was i trzymamy kciuki za szczęśliwe zakończenie.

Makota, dzieciom,przynajmniej mojemu ,rytm dnia troszkę się zmienia w zależności od pory roku. Niezależnie od nas. Więc spacer latem o 18 to nic strasznego.Latem też wcześniej wstaje więc wcześniej wychodzimy.
No właśnie ...Czas wskoczyć pod prysznic bo już powinnyśmy wychodzić, ale troszkę zupa nas opóźnia...

Mąż dziś wybywa na 5 dni więc będzie fajnie:-(
 
Agulam, biorę tantum verde i islę, ale to guzik pomaga. no i *spam* piję, chociaż po nim cukry mam że ho ho, bo to słodzone strasznie, bleee

Ola poszła do przedszkola, rano wstała zdrowa i już o 7 chciała iść, tylko nie było chętnego na odprowadzenie o tej godzinie :P zjadła w końcu normalnie, bo od piątku każde jedzenie to wmuszanie...

ja fryzjera mam jutro
 
No i będę mieć guza:( śpię całą noc przy wiatraku a i tak obudziłam się spocona i biegiem do łazienki. Weszłam i mi się słabo zrobiło, przydzwoniłam głową w ścianę, aż miło :banghead: dobrze, że łazienkę mam małą bo bym padła. Kurde nigdy nie lubiłam upałów ale teraz to już masakra. Czy tylko ja tak ciężko tą pogodę znoszę?
Sorki, że tak tylko o sobie ale chwilowo mózg mnie boli:eek:
 
ajajajajajaj, przeraziło mnie to jak sobie wyobraziłam takie pękniecie do samego odb. Ja miałam kilka szwów, nawet nie wiem ile i powiem wam, że to szycie wspominam gorzej niż sam poród. Zdecydowanie gorzej.

Do samego odbytu to jeszcze pikuś, ona (ta moja koleżanka) pękła jeszcze dalej - po prostu cały dolny odcinek odbytnicy miała rozwalony.. Koszmar jakiś

dawno mnie nie było . U nas wszystko dobrze malutka leży na patologii w wałbrzychu. Jest cała i zdrowa . Wszystkie badańia są dobre. Przybiera na wadze. Już prawie osiągnęła urodzeniowa 1920g. Jestem szczęśliwa że je z butli jest zdrowa i funkcjonuje bez żadnych wspomagaczx. Leży tylko w inhubatorku i rośnie. Ja już upadam psychicznie wszystkie kobiety maja dzieci na sali a moja tak daleko. Ciągle płacze że nie mogę jej przytulić. Ze szpitala bym mogła wyjść już dawno a jestem ze względu na nia. Może jak bym wyszła do domu to bym jakoś doszła do siebie. Miałabym chociaż męża obok a tak to Ani małej Ani jego :( Ja się wykończe psychicznie. Malutka musi nabrać wagi ponad 2kg żeby wyjść do domu więc pewnie potrwa to z 2 tyg. Już minął miesiąc jak jestem w szpitalu. Czuje się jak w więzieniu :( chyba muszę dojść do siebie w domu bo te 2tyg to mnie do psychiatryka wezmą taki czuje wewnętrzny ból. Tak kocham ta mała a tak cierpię wychodząc z patologii bez niej. Najważniejsze że jest zdrowa i wszystko będzie Ok ale kiedy to nastąpi ? Tak mi ciężko jest :( :( :( :( :( :( :( nawet teraz pisząc o tym łzy mi lecą.

Ewa rozumiem Cię, leżałam w szpitalu 6 dni po porodzie i odstawałam kręćka, bo zabierali mi dziecko na całe dnie na naświetlanie:-( Też wyłam całymi dniami. Jak masz możliwość dojazdów, a jesteś do wypisu, to wyjdź. Odpoczniesz od szpitala, odetniesz się, zjesz coś normalnego, odeśpisz i jak nowa pójdziesz do Zosi. Szczęśliwa mama to szczęśliwe dziecko, musisz mieć siłę dla swojego maleństwa!


[godz 01:24]

Badania na żółtaczkę wyszły jednak negatywne :D Jutro wychodzimy (na 90%) do domu. Mam nawał mleczny i cycki mi ekspolodują i tu zaczął się problem z teściową bo laktacyjna mówi nie odciagac lub minimalnie, a tesciowa odciagaj ile dasz rade bo ci sie zwarzy mleko. i jak jej powiedzialam ze wole sie babki ktora sie zawodowy tym zajmuje sluchac to mi wypalila tekstem (sms) ze "mam sie zastanowic nad moim stosunkiem do nich (obojga teściów) bo są w końcu rodzicami mojego męża" :szok::szok::szok::szok:
Ja ogólnie nie lubie sie klocic bo jak kazdy powiem cos mega niemilego, a ona co rusz prowokuje i w koncu jej napisalam co mysle o tym.

Wiec pytanie do was czy mialyscie problem z nawalem mlecznym i jak sobie poradzilyscie.

.

Twojej teściowej to się chyba mózg zwarzył:sorry: Durne babsko. Odciągaj do poczucia ulgi, możesz przykładać po karmieniu lód - to też pomaga, przed karmieniem warto trochę rozmasować piersi pod ciepłym prysznicem - lepiej schodzi nawał wtedy i dziecko się tak nie męczy przy ściąganiu. Koniecznie mierz sobie temperaturę, żeby sprawdzać, czy nie robi się zapalenie.

Tusiaczku
a marudź, jak potrzebujesz, komu masz marudzić jak nie nam?

Dzień dobry!

Koleżanka obudziła mnie smsem po 7:confused2: Też śpię na raty ostatnio, za gorąco jest zdecydowanie. Na szczęście od czwartku ochłodzenie. Ja zawsze wszystkim powtarzam, że poród latem to masakra, "czemu? przecież to tak fajnie cieplutko, z dzieckiem do razu wyjść można" sranie w banie, puchniesz, pocisz się, latasz co chwila pod prysznic , a i tak nic to nie daje.. no naprawdę świetna pora roku na wielki brzuch:sorry: Dziś nic wielkiego nie gotuję, kluski z truskawkami zjemy, bo rodzice mi nawieźli z działki truskawek i czereśni i trzeba szybko zjadać, bo się zepsują. Złapałam mojego ulubionego fotografa na FB, okazało się, że jest w Polsce - od kilku lat mieszka w Dublinie - i nawet planuje wycieczkę do LBNa. Powiedziałam mu, że jak zdąży jeszcze w czerwcu to koniecznie ma się odezwać, żeby brzuch uchwycić, ciekawe czy się uda.
Do fryzjera dziś dzwonię się umówić, bo miałam iść w czwartek dwa tygodnie temu, ale do szpitala poszłam zamiast o fryzjera:eek: Zarosłam jak dzik. Jeszcze pedicure chcę zaliczyć w ciągu dwóch tygodni. A na 18.06 mam kolejną wizytę u gina.

EDIT: Tusiaczku na Boga uważaj!!!!
Katka ja chętnie dołączę, bo właśnie się zastanawiam co zjeść
 
dawno mnie nie było . U nas wszystko dobrze malutka leży na patologii w wałbrzychu. Jest cała i zdrowa . Wszystkie badańia są dobre. Przybiera na wadze. Już prawie osiągnęła urodzeniowa 1920g. Jestem szczęśliwa że je z butli jest zdrowa i funkcjonuje bez żadnych wspomagaczx. Leży tylko w inhubatorku i rośnie. Ja już upadam psychicznie wszystkie kobiety maja dzieci na sali a moja tak daleko. Ciągle płacze że nie mogę jej przytulić. Ze szpitala bym mogła wyjść już dawno a jestem ze względu na nia. Może jak bym wyszła do domu to bym jakoś doszła do siebie. Miałabym chociaż męża obok a tak to Ani małej Ani jego :( Ja się wykończe psychicznie. Malutka musi nabrać wagi ponad 2kg żeby wyjść do domu więc pewnie potrwa to z 2 tyg. Już minął miesiąc jak jestem w szpitalu. Czuje się jak w więzieniu :( chyba muszę dojść do siebie w domu bo te 2tyg to mnie do psychiatryka wezmą taki czuje wewnętrzny ból. Tak kocham ta mała a tak cierpię wychodząc z patologii bez niej. Najważniejsze że jest zdrowa i wszystko będzie Ok ale kiedy to nastąpi ? Tak mi ciężko jest :( :( :( :( :( :( :( nawet teraz pisząc o tym łzy mi lecą.

Witam
Ewus wytrzymaj jeszcze trochę. Kangurujesz małą? Może rzeczywiście lepszą opcją jest wyjście. Sama nie wiem co bym zrobiła. Przytulam cie mocno i trzymam kciuki żeby szybciutko 2 kg stuknelo :*

Hej
Ja tak szybko tylko bo będę mieć cały dzień gości. Skurcze wczoraj przeszły. Czułam jak na okres czyli to były te BH. Ciekawe czy za tydzień urodzę jak poprzednio ;)

Odparzyłam sobie pod stanikiem. Najchętniej chodziłabym bez. Zgadzam się z Jagodka że poród latem nie jest taki super.

Makota ja Aru kapalam o 19 jesienią. Teraz na pewno koło 20.

Tusiaczek matko dobrze że tylko siniak.
 
Ostatnia edycja:
reklama
Tusiaczek- nie tylko ty... ja ledwo daje rade. ogólnie lata nie lubię.. jesień moja ulubiona pora.. poprzednia zima mi sie podobała. bo własciwie to nie byla zima.
mąż aż się martwił w nocy, że tak sapie.. no ale to też młody uciska przeponę..

Katka - oj ja bym chciała miec taras i zjeść an nim sniadanko tak na luzaka w papciach.. no teraz to raczej na boso... a nie w tym masakrycznym bloku...

ja nic nie gotuję. mam jeszcze pierogi od teściowej. i mam kiełbaski i parówki.. nie ma bata abym stanęla przy garach w taką temperaturę.
wyprałam juz dzis rano ciuszki które dostałam od koleżanki i pewnie nie długo wyschną.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry