Byłam rano na badaniu krwi, najbardziej boję się toxo, ale mam nadzieję, że nadal ujemne. U Was też robią jakieś dziwne manewry - pisemne zgody, na badanie krwi na kiłę i hiv'a?
Wszystkim życzę zdrówka i czekam na wieści od potencjalnie rodzących:-)
ta zgoda z tego co się orientuję to na udostępnienie wyniku jeśli jest pozytywny do sanepidu. Takie choroby trzeba zgłaszać, więc chodzi o to, że jeśli wynik byłby pozytywny, byłąbyś już "notowana" w sanepidzie.
witajcie
nie wiem czy z niewyspania /wstawania codziennie o 4/, czy z pogody, ale ostatnio chodzę strasznie nabuzowana
złą energią i mam ochotę gryźć ściany i krzyczeć na wszystkich..może za dużo zmartwień i złych emocji się skumulowało?
staram się myśleć pozytywnie, ale dużo tego złego dookoła..
ehh
mam to samo, mega wk..rw na wszystko i wszystkich. Ostatnio odwiedzili mnie rodzice, to myślałam że wyjdę z siebie taka byłam wściekła. Ale muszę przyznać że dali mi powody. Wymyślili sobie odwiedziny w środę, kiedy najgorszy upał był, mimo że proponowałam piątek, kiedy będzie już normalnie, albo przyszły tydzień, ale nie. Uparli się. Potem uparli się na gotowanie obiadu, mimo że prosiłam, żeby tego nie robić, zrobili mi mega gorąc w domu, a potem tylko tato coś zjadł, myślałam że ich ukatrupię!
Następnym razem powiem żeby sobie darowali dwiedziny w takich warunkach, ani to miłe ani przyjemne. Ja w 9 m-cu, jakoś nikomu z nich nie przyszło do głowy że raczej mi kłopot sprawiają niż radość...
Co do zwyczaju z Holandii, to jest w tym coś miłego, ale ja raczej wolałabym żeby wpadli znajomi niż sąsiedzi, no chyba że macie naprawdę dobre stosunki. Ja ze swoimi to raczej obcy ludzie i nie chciałabym żeby mi się ktoś taki zwalał na chatę. Nawet znajomych nie chcę widzieć wczesniej niż 2 tyg po, nie ze wzgl na bakterie i kwarantannę, ale wiem że się jest wykończonym i chce się w spokoju odpocząć, poznać z dzieckiem i w spokoju wietrzyć krocze i cycki

a nie gości przyjmować. Chyba że ja aspołeczna jakaś jestem


----------------
Tak o ciastach dziś piszecie, chyba każda odpaliła piekarnik po upałach. Ja wczoraj marchewkowe upiekłam, wyszło mi bardzo dobre, nieskromnie przyznam, mimo teorii teściowej że ciężarna=zakalec

Ogólnie od wczoraj mam straszną gastrofazę, musze się opanować bo w ostatnie 3 tygodnie przytyję wiecej niż ostatnie 2 miesiące...
Mój mąż właśnie biegnie w 2 nocnym półmaratonie, a potem piwkuje z kolegami. Trochę się stresuję żeby coś sie nie zaczęło akurat jak nie mam z nim kontaktu. Ale raczej chyba nic na to nie wskazuje. Mały fika, brzuch mi dziś nawet zbyt nie twardnieje.
Siedzę właśnie z lapkiem na kolanach, nogi w misce moczę, bo mam mega czarne pięty po lażeniu na bosaka całymi dniami

w tle mecz urugwaj-kostaryka. Zaraz uruchamiam pumeks i idę spać.
Tak sobie myslę że jeszce tydzień, tak do 20.06 i mogłoby coś sie zacząć u mnie dziać. Chociaż mega mnie to przeraża z drugiej strony. Nie dociera do mnie że to już...
dobranoc!