witajcie dwupaki /ostatnio cisza, więc zakładam że oki /
dzisiaj zaciskałam oczy i pomimo pobudki o 4-tej doleżałam do 6 ! hurrra!
chciałam wieczorem obejrzeć płytkę z ostatnim usg i się bardzo rozczarowałam-jakiś błąd wyskakuje

nie działa na 2 kompach, w ogóle nie widać na niej pliku... nie myślę żebym ją oglądała 100x w życiu, ale tak z 5x wrócić do wspomnień to chciałam

powiem Pani dr przy wizycie, ale i tak mi nie wróci tego badania ehhh.. a było na tym filmie widać dziubek bobasa kilka razy i chciałam Wam zrobić zrzutkę :/
ja torbę mam prawie gotową - po pobycie siostry w szpitalu, muszę dołożyć parę rzeczy np kubek i sztućce i talerz.. no i muszę swoją koszulę odzyskać, bo przez to, że siorze przedłużył się pobyt w szpitalu, dowoziłam jej swoją koszulę rozpinaną bo akurat w te upały trafiła i musi się częściej przebierać.
Także na dziś dzień, będę karmić nago
jeżeli chodzi o pieczenie, to wieczorem upiekłam M keks - to jego ulubione ciasto, a moje nieszczególnie

tak żeby mnie nie kusiło... a musiałam po prostu coś dla niego uczynić po tych wszystkich porządkach
i miałam agresora na szpital który wybrałam do rodzenia - w piątek w poradni byłam bardzo niemiło potraktowana i wręcz zbluzgana przez pielęgniarkę (miałam wizytę na 12:20 - siedziałam od 12:00, zgłosiłam się w rejestracji że jestem, inna pielęgniarka zgłosiła to w pokoju przyjęć i kazała czekać aż mnie zawołają... a że ostatnio siedziałam tam pół dnia, nie zdziwiłam się że mnie nie wołają.. dopiero jak o 13:35 zostałam ostatnia na korytarzu, to poszłam do tego pokoju gdzie przyjmują powiedzieć HALO TU JESTEM, a Pani na mnie z japą że przecież byłam wołana.... a ja tyłka nie ruszałam z poczekalni, więc mówię że na pewno nie.. ona swoje itd. Pomyślałam, że może wołali mnie przed 12... nie mniej jednak wydarła się na mnie, objechała mnie do Pani dr jednej i drugiej i "łaskawie" mnie przyjęto.. a że wyszło, że usg do zrobienia, ktg do zrobienia, wyszłam stamtąd i miałam mandat za parkowanie........ bo opłaciłam 2h)
plus do tego nieprzyjęcie siostry jak rodziła... i trochę mam dosyć tego szpitala.
Gorzej, bo jak poród z cukrzycą, to tam wszyscy polecają... no i tamtejsza poradnia patologii ciąży też mnie prowadzi oprócz mojego lekarza...
(mój lekarz niezwiązany - ale też polecał tam...)
co byście zrobiły?
/generalnie po wyjściu stamtąd uspokajałam się do wieczora, a przez 10 min dosłownie wyłam mojemu do telefonu

/