reklama

Lipiec 2014

Dzien dobry!
W nocy jednak nie karmilam, bo mala wstala zaraz po tym jak napisalam post. Mialam zamiar chyba ja karmic bo cyc juz byl na wierzchu, jestem ostatnio jakas przemeczona:/ teraz ja kupa obudzila..

Floriana, ja tak mam.. Mimo, ze nawet tu na forum zarzekalam sie zaraz po porodzie ze nie bede miec wiecej dzieci.

Makota, moze jemu cos dolega i dlatego tak sie drze? Albo ma naprawde, tak bez zartow, skok rozwojowy? Nie dziwie Ci sie, tez bym psychicznie nie wytrzymala.
Choc ja wczoraj tez wscieklam sie niesamowicie, bo codziennie mala zamiast isc grzcznie spac to tak sie drze, ze pol osiedla ja slyszy.. Tu oczy juz zamkniete, a lzy takie leca, krzyczy.. Wczoraj wyprowadzila mnie juz z rownowagi.. Ale za to jak usnela to spala 4,5 godz wiec juz jej zdazylam to wybaczyc:)

Milego dnia!
 
Ostatnia edycja:
reklama
Cat, woombie kupiłam takie bladoróżowe i pierwszy raz użyłam bo Zolka się strasznie denwrwowala jak ja zapinalam. Zawinieta w tetre tak nie miala.
Katka karmieuna żądanie, ale w nocy rzeczywiście była jedna pobudka i nie pilnowalam czy je ładnie 30min. Wychodzilam z założenia że je tyle zeby była najedzona i krzywdy sobie nie zrobi.
Malgorzatko współczuję zarwanej nocy. Dzisiaj tylko 2h przerwy w nocy miałam a i tak czuję się jak Zombie.
Makota ja bym odpowiedziała ze dziecko ma tez tate i ty idziesz się kąpać a on ma się nim zająć przez 15-30 minut. Przecież Dasiowi się nic złego nie działo. Jest tylko "nieodkladalny".
Karmie po 3h15'. Jeden cycek za nami, zmiana pieluchy bo az wycieklo na plecy (dwójka) i wierci się przy drugim cycu, a ja odpisuje dalej.
Floriana zwazylas swoją Kluseczke?
 
współczuję i doskonale rozumiem.

wczoraj nie dziwiłam się już wcale, matkom, które nie wytrzymują psychicznie i popadają w depresję albo nerwicę:-(

wiecie jak wygląda mój dzień? o 5 wstaję. do 6 walczę, aby zasnął. śpi do 7. wstaje - jęczy. staram się go czymś zając, karmię przewijam itd. jęczy, bo mam go nosić. zasypia koło 10, budzi się koło 10:40 - jęczy. staram się go czymś zając, karmię przewijam itd. jęczy, bo mam go nosić.idę na spacer - wrzeszczy, bo mam go nosić i generalnie wszyscy sąsiedzi muszą wiedzieć, że Adaś idzie na spacer... jak się uspokoi to leży ze smokiem i ogląda drzewka - zasypia. wchodzę do sklepu - budzi się, wrzeszczy. wychodzę, prawie wracam do domu, zasypia. idę dalej na spacer, żeby go nie budzić. wracam do domu, otwieram drzwi - budzi się. co mam robić? - nosić.jak leży drze się tak bardzo, że aż dziw, że opieka społeczna mnie nie odwiedziła... robię obiad, jem z nim na kolanach, bo w leżaczku też nie odpowiada. przyjdzie M, weźmie go na chwilkę, jak szaczynają się jazdy, to wtedy on robi jakieś wielkie porządki w domu. noszę go. koło 17:40 zasypia ze smokiem z buzi z suszarką odpaloną na YT, bo ok. godzinie solidnego darcia i przerzucania z łożka, łóżeczka i ręki do ręki... wstaje, poguga i drze się aż do kąpieli. po kąpieli też się drze. aż do pójscia spać. kąpiel ok 19, darcie u usypianie do 22... co ciekawesze M zupełnie mi nie pomaga. wczoraj chciałam iść się myć, odłożyłam go do łóżeczka. zanim znalazłam piżamę A dawał o sobie znać. M zapytał, dlaczego idę się myć i zostawiam go takiego płaczącego...

Litości! ja nie jestem jakimś pieprzonym robokopem! nie będę nosić 7 kilowej marudy całą dobę z uśmiechem na twarzy! :-(

co ciekawesze, jak leży sam spokojnie, ja czuję się jak wyrodna matka, bo z nim nie gadam i boję się, że bęzie jakiś aspołeczny :(

M z kolei myśli, że ja jestem od karmienia, wstawania, noszenia i uspakajania... on chyba tylko od zabawy...

Floriana: a gdzie spacerujesz? daleko masz do bulwaru?

Jejku, a Twój Adaś to jeden ze starszych dzieciaków na forum. Ja ciągle żyję myślą, że z każdym dniem będzie lepiej. A moja taki etap miała miesiąc temu, też drzemki robiła po 15 minut 3 razy dziennie a na spacer wstydziłam się wyjść z takim wrzeszczydłem. Pod wieczór była tak zmęczona, że darła się przy cycu,bo była nieprzytomna. Ale teraz jest już lepiej. Trzeba się pocieszać, że w końcu im przejdzie. Ja jestem i tak w szoku, że przetrwałam te 3 mce;)
Do bulwaru mam niestety daleko :/ Musiałabym podjechać autobusem. Chciałabym zacząć gdzieś dalej się ruszać, odkąd młoda stała się trochę grzeczniejsza, ale zwyczajnie tchórzę :/
 
Catsun, po kąpieli zasnął, ale oczywiście po jakimś czasie się obudził, bo za mało zjadł. Potem wstał po północy, o 5:40 i nie wiem, czy po 2 też, bo tak mi się wydaje, ale mogło mi się przyśnić..:-p
Makota jak dla mnie to skok - i piszę to zupełnie poważnie. możecie się śmiać, ale u Klaudii skoki mi się zgadzały
 
Katka- Tylko pozazdroscic! Oby tak dalej:) U mnie spal 3 dni od 19.00 do 5.00 i pozniej od 5.30 do 7.00 ale tej nocy spal standardowo do 3.00 i pozniej o 5.30 karmienie znowu. Pozniej pobudka 7.30-8.00.


Floriana- Ciesze sie ze milosc u was rosnie.. Ja tez coraz wieksza wiez buduje ze swoim synkiem:)
Ja mimo ciezkiego porodu chce 2 dziecko- poebali mnie.. Moze jeszcze mi sie zmieni..

Makota- Tez mam tak czasami ze jak Hubi jest spokojny i sam lezy to mam jazdy ze sam i ja wyrodna bo powinnam go tulic i cisgle z nim gadac.. Ehh. Wspolczuje problemow z synkiem:( Oby dzis dzien byl dla was laskawszy. Ja zawsze widze ze cierpi moje dziecko i placze i jestem wykonczona ale tlumacze sobie ze to nie jego wina i cierpimy przeciez razem..

Mamo bobasa- Oby wieczory byly dla was lepsze:* Ucaluj mala!

Jagodka- Przesylam Ci wiecej sily na dzis.. I zeby kolki byly lagodniejsze, Adas mniej cierpial..
 
Cześć Dziewczyny!
W szoku jestem, że mi się udało tu od rana zameldować, ale tylko 1 str doczytałam :zawstydzona/y:

Makota - co ja ci Kochana mogę napisać? Widziałam kiedyś kubek z takim napisem "Padłaś? Powstań, popraw koronę i zap***** dalej", ale chyba nawet kawka w takim kubku dziś nie poprawiłaby ci humoru :zawstydzona/y:

U nas zgodnie z planem - kolejny miesiąc zaczyna się kolejnym katarem, a u starszej kaszlem :baffled::baffled::baffled: jak w zegarku te moje dzieciaki chodzą - niestety :no: Powiem wam, że jak do wiosny mały dostanie choć jedną szczepionkę to cud się stanie :no:

A druga sprawa to ta pier******** diata - już 3 tyg nie jem mleka, wszelkich jego przetworów + wołowiny/cieleciny, ani jajek. Nie powiem początkowo była poprawa, ale nadal skóra na buzi jest sucha i szorstka. Odstawiłam już czekoladę (miałam taką bez mleka), teraz pożegnam się też z sezamem i orzeszkami. Od początku nie jem: truskawek, wiśni, cytrusów, brokułów, kalafiora, grochu, fasolki, kapusty. Na wszelki wypadek soji też nie jem. Muszę wymyślić jakieś dobre źródło wapnia, bo mi w końcu zęby polecą :-(

A trzecia sprawa to kręgosłup - no tak mnie rwie od kilku dni, że muszę się Nurofenem ratować :baffled:

A czwarta sprawa to towarzystwo - to samotne wydeptywanie chodników doprowadzi mnie do depresji :baffled:

No to sobie ponarzekałam :zawstydzona/y: Sorry dziewczyny za smęty od rana :zawstydzona/y:
 
reklama
Hej
Moja Zuza noc przespała taaak ale wiercąc się i kwekając więc mnie wybudzała. Standardowo o 9 wstaliśmy. Kupy nadal co pieluche. Katar u Zuzy nadal :/

Dziś ładna pogoda. Biorę dzieci na spacer. Niech się dotlenią.

GiB macie we Wrocławiu ulice Połaniecką? ;)

ka.wo zdrówka! Ja też samotnie spaceruje ale zapoznałam już kilka mam z placyków to czasem pogadamy
 
Ostatnia edycja:

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry