Elifit w takie dni jak ten wątpię czy to się kiedykolwiek skończy.. Idę spać, bo jestem wykońcona i psychicznie i fizycznie.
współczuję i doskonale rozumiem.
wczoraj nie dziwiłam się już wcale, matkom, które nie wytrzymują psychicznie i popadają w depresję albo nerwicę:-(
wiecie jak wygląda mój dzień? o 5 wstaję. do 6 walczę, aby zasnął. śpi do 7. wstaje - jęczy. staram się go czymś zając, karmię przewijam itd. jęczy, bo mam go nosić. zasypia koło 10, budzi się koło 10:40 - jęczy. staram się go czymś zając, karmię przewijam itd. jęczy, bo mam go nosić.idę na spacer - wrzeszczy, bo mam go nosić i generalnie wszyscy sąsiedzi muszą wiedzieć, że Adaś idzie na spacer... jak się uspokoi to leży ze smokiem i ogląda drzewka - zasypia. wchodzę do sklepu - budzi się, wrzeszczy. wychodzę, prawie wracam do domu, zasypia. idę dalej na spacer, żeby go nie budzić. wracam do domu, otwieram drzwi - budzi się. co mam robić? - nosić.jak leży drze się tak bardzo, że aż dziw, że opieka społeczna mnie nie odwiedziła... robię obiad, jem z nim na kolanach, bo w leżaczku też nie odpowiada. przyjdzie M, weźmie go na chwilkę, jak szaczynają się jazdy, to wtedy on robi jakieś wielkie porządki w domu. noszę go. koło 17:40 zasypia ze smokiem z buzi z suszarką odpaloną na YT, bo ok. godzinie solidnego darcia i przerzucania z łożka, łóżeczka i ręki do ręki... wstaje, poguga i drze się aż do kąpieli. po kąpieli też się drze. aż do pójscia spać. kąpiel ok 19, darcie u usypianie do 22... co ciekawesze M zupełnie mi nie pomaga. wczoraj chciałam iść się myć, odłożyłam go do łóżeczka. zanim znalazłam piżamę A dawał o sobie znać. M zapytał, dlaczego idę się myć i zostawiam go takiego płaczącego...
Litości! ja nie jestem jakimś pieprzonym robokopem! nie będę nosić 7 kilowej marudy całą dobę z uśmiechem na twarzy! :-(
co ciekawesze, jak leży sam spokojnie, ja czuję się jak wyrodna matka, bo z nim nie gadam i boję się, że bęzie jakiś aspołeczny
M z kolei myśli, że ja jestem od karmienia, wstawania, noszenia i uspakajania... on chyba tylko od zabawy...
Floriana: a gdzie spacerujesz? daleko masz do bulwaru?