ja się PANICZNIE boje myszy, szczurów, chomików i innych szczuropodobnych. Z miesiąc temu coś nam zaczęło w nocy chrobotać, obudziłam męża i powiedziałam, że jak tego czegoś zaraz nie ukatrupi to pakuję się i jadę do mamy. Nikt nie potrafi tego zrozumieć, ale ja na samą myśl mam łzy w oczach, serce to mi prawie wyskoczy i mam ciemno przed oczami ze strachu. łapki mamy nastawiane wszędzie. W zeszłym roku to mąż pilnował strasznie, żeby żaden ten potwór nigdzie tu nie łaził, bo bał się, że może mi się albo dziecku coś stać.
głowa to wczoraj mnie bolała, więc jutro Wam przejdzie, poszło z południa bardziej na tereny północne ;-)