reklama

Lista lutowych mamuś

reklama
A ja się strasznie zaczęłam bać...Dzisiaj miałam ostatni dzień w pracy, popłakałam się, były zdjęcia i groźby, że mam odpoczywać, bo jak nie, to zobaczę :). Boję się, bo mieszkam sama i mam tylko nadzieję, że dam radę w razie czego zadzwonić po rodziców. I zejść z 4 piętra. Już nawet zaczęłam mieć gdzieś to, że nie zdążę pozaliczac egzaminów. Czuję tą małą głowką tak nisko...Nie mam skurczy, poza tym, że brzuch twardy niezaleznie od tego, czy się ruszam, czy nie. Nawet w nocy jest twardy, jak się budzę. Spakowana jestem w sumie dokładnie. Czuję, że to bedzie w przyszłym tygodniu. Trzęsie mnie strasznie i serducho wali i boli.
 
Magduska pisze:
Madzia staraj się teraz nie schodzić po schodach :) bo to jeden z tzw przyspieszaczy porodu :) I wyluzuj się będzie dobrze!! Trzymam kciuki za Ciebie.
a ja mieszkam na parterze
e136.gif
buuu
 
No jest jest :) ale jak będziesz chciała sobie poschodzić po schodach to zapraszam hehehehe :) Ja mieszkam na 6 więc możesz wpaść przy okazji na małe mleczko :) czy soczek hihi
 
reklama
Był u mnie własnie ksiądz po kolędzie. Pogłaskał mnie po brzuszku, poświęcił pokoik Maluszka, pogadał ze mna trochę. I powiedział, że to może lepiej, że męża nie będzie przy porodzie, bo chłopy róznie to znoszą - sam był kapelanem wśród ciężarnych-w szpitalu jakims chyba. Są plusy i minusy, zależy od psychiki mężczyzny. Miły był bardzo, cieszył się bo tez się w styczniu urodził, a podejrzewał mnie o 6 miesiąc :). Ogólnie troszkę mi dodał otuchy :).
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry