haha, ja ostatnio sie poryczalam w poczekalni u lekarza (moj czekal na konsultacje), bo sie zapytal ,kiedy zaczynam macierzynski, zazartowal, ze powinnam pracowac az do konca, a mnie od razu krew zalala, bo jego byla (z ktora ma dwie coreczki) wlasnie pracowala do ostatniego dnia, (tylko,ze ona za biurkiem, a ja nie ) i myslalam,ze on do tego pije. zaczelam ryczec, ze on wogole sie nie przejmuje moja ciaza, ze ja nie moge tak dlugo pracowac, bo juz mi ciezko (jeszcze mi zostalo z 5-6 tyg do 01.10) i zeby przestal mnie porownywac do niej.
zebyscie widzialy jego mine, a ludzi! staralam sie mowic cicho, nie chcialam zeby inni slyszeli, lzy leca jak grochy,ja siedze z tym ogromnym brzuchem, a wszyscy sie gapia na niego z wyrzutem, haha

musial sie tlumaczyc, ze on tylko zartuje i nawet mu na mysl nie przyszlo porownywanie

dobrze,ze zaraz nas lekarz zawolal.
kam, a czemu ty nie pracujesz, jestes juz na macierzynskim?
bo katrenki jest chyba na zwolnieniu?