• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

Listopad 2009

reklama
mam juz dzis serdecznie dosc....mam wrazenie, ze moje dziecko mnie terroryzuje....wyje jakbym ja ze skory obdzierala a wystarczy, ze uslyszy suszarke albo, ze zaczne ja po domu naramieniu nosic i jest cichutko...nie wiem juz co mam z nia zrobic bo przeciez nie bede caly dzien siedziala z wlaczona suszarka albo ja nosila na rekach zeby nie plakala....poprostu jakby ataki histerii miala....kocham ja bardzo ale czasem po kilku godzinach krzyczenia w moje ucho mam juz dosc i mam ochote wyjsc.....:-(:-(:-(
 
dziekuje dziewczyny jeszcze raz... ja mam jakas masc i czopki na to... czytalam na necie ze sa dobre...postepow narazie nie widze, ale widze ze tak latwo sie tego nie pozbede po waszych wypowiedziach... ajjj jakie jeszcze bole i upokorzenia nas kobiety czekaja hmmm? :-(
wiem, ze pytanie retoryczne, ale mam brutalną odpowedz - dowiemy się po pięćdziesiątce :confused2: teraz pewnie wcale nie jest żle :-p

ja od kilku dni mam jakąś wysypkę, plecy i boki swędzą mnie jak cholera, pierwszego wieczora podrapałam się do krwi, teraz już się hamuję i prawie nie drapię, ale ubrania mnie uwierają... Klaudzia, wiem ze wiesz co czuję :-(
 
hej laseczki ja nie mam netka i wpadłam na chwilę tylko ...
u nas wszystko ok...
mam nadzieję że u was tak samo i że nic się nie zdarzyło złego....

nawet nie mogę was nadroboić..:(
mam nadzieję że szybko podłąvcza mnie do świata.... ehhhh
ale jestem szczęśliwa... że nasza kruszynka jest z nami..

i powiem że jest bardzo spokojniutka :):)pozdrawiam :)
 
wiem, ze pytanie retoryczne, ale mam brutalną odpowedz - dowiemy się po pięćdziesiątce :confused2: teraz pewnie wcale nie jest żle :-p

ja od kilku dni mam jakąś wysypkę, plecy i boki swędzą mnie jak cholera, pierwszego wieczora podrapałam się do krwi, teraz już się hamuję i prawie nie drapię, ale ubrania mnie uwierają... Klaudzia, wiem ze wiesz co czuję :-(

Iza wiem wiem... teraz wyobraz sobie taki "bol" 24 na dobe przez 2 miesiace i na calym ciele... pewnie od razu zrobi ci sie lzej :-p;-)


Katrenki glowa do gory... juz nie dlugo wszystko sie unormuje :* trzymam za Was obie kciuki :tak:
 
mam juz dzis serdecznie dosc....mam wrazenie, ze moje dziecko mnie terroryzuje....wyje jakbym ja ze skory obdzierala a wystarczy, ze uslyszy suszarke albo, ze zaczne ja po domu naramieniu nosic i jest cichutko...nie wiem juz co mam z nia zrobic bo przeciez nie bede caly dzien siedziala z wlaczona suszarka albo ja nosila na rekach zeby nie plakala....poprostu jakby ataki histerii miala....kocham ja bardzo ale czasem po kilku godzinach krzyczenia w moje ucho mam juz dosc i mam ochote wyjsc.....:-(:-(:-(
moja koleżanka kupiła na necie płytę z odgłosem suszarki i ma spokój:) a inna po prostu nagrała na magnetofonie(tylko że wtedy dodatkowe szumy) może warto zainwestować jak pomaga:-):-)
 
rada:jesli juz wychodzicie z siebie....po wlasnie takich sytauacjach jak dziecko nie daje spokoju i placze bez przerwy..i nie umiecie juz nad tym dobrze panowac...radze..polozyc dziecko do lozeczka...zrobic 10 krokow do tylu...albo sobie wygodnie usiasc w fotelu i zadac sobie pytanie"dlaczego jestem zla"uspokoic sie i wrocic do dzidziusia:))))rada psychologa dla kazdej mamy w holandii...ponoc pomaga:tak:wiadomo dziewczyny ze dzieci czasem daja popalic...ja staram sie jak najwiecej wyluzowac i nie wpadac w nerwy choc nie zawsze to lekko jest...ale pomyslcie o tym ze te malenstwa..przez 9 miechow byly w naszych brzusiach i to normalna reakcja takiego malenstwa ze chce czuc czulosc i dotyk swojej mamy..jestesmy jakby takimi pancerzami dla tych bobaskow..i one na nas licza...no bo kto da tyle milosci i czulosci dla niego lub niej..jak nie wlasna mamusia..tylko my umiemy je najbardziej uspokoic...wiec nie denerwujcie sie na swoje malenstwa zbyt szybko:tak::zawstydzona/y::sorry:bo to nasze szczescia...a dzidzie nam w swoim czasie to wszystko wynagrodza:)))obiecuje:-)
 
reklama
ehhhh ja wczoraj byłam poddenerwowana wizytą u pediatry i mała to chyba wyczuła, bo od rana była marudna. Mąż wziął wolne żeby z nami być na wizycie, podczas ubierania mała wpadła w taki płacz........... ja już czerwona ze złości po prostu odeszłam i dałam mojemu dokończyć ubieranie. Mąż wziął Eli na ręce i wszystko byłoby oki gdyby nie komentarz teściowej " ooo u tatausia na rączkach wolimy być" no myślałam że wyjdę z siebie i stanę obok:wściekła/y::wściekła/y: Skwitowałam, że nawet mama ma prawo się zdenerwować:sorry::sorry::sorry: A i Dziewczyny, myślałam, że w życiu nie spotkają mnie głupie żarty ze strony rodziny, a tu jaka niespodzianka, teściu zapytał się mnie "czy ja bliżników nie miałam urodzić, bo brzuszek został, więc moze tam jeszcze coś siedzi" :wściekła/y::wściekła/y::wściekła/y:niby w żartach, ale mnie to uraziło na maxa, powiedziałam mu, tzn. wycedziłam przez usta, że takie żarty w kierunku kobiety 2 tygodnie po porodzie to chyba nie na miejscu, i nie życzę sobie takich komentarzy:wściekła/y::wściekła/y::wściekła/y::wściekła/y::wściekła/y::wściekła/y::wściekła/y::wściekła/y: I musze przyznać, że od tego hasła byłam taka szorstka w relacjach z nim, że chyba to odczuł, ale wali mnie to, już mam dosć wysłuchiwania jego mądrości, komentarzy i .....................
Nie wiem w kogo wdał się mój mąż, bo on taki nie jest, na szczęście ;-);-);-) No ale już rodzinka pojechała dochodzę do równowagi, następne spotkanie dopiero na wiosnę:happy::happy::happy:
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry