Follow along with the video below to see how to install our site as a web app on your home screen.
Notka: This feature may not be available in some browsers.
o rany! no i co w takiej sytuacji?? Bo takie martwe dziecko zagraża przeciez jej zyciu!Bura fajnie ci masz dwa szkraby![]()
a tak apropo bliźniąt to z marca jedna mama nosi blizniaki tzn nosila ... jedno umarło w brzuszku drugie jak narazie zyje eh ... współczuje![]()
z tego co wiem to 8 tygodni moze zyc i chyba lezy ciagle ... zreszta zaraz poczytam i moze doczytam sie czegos ... a informacje mam bo moja siostra marcówka 2010o rany! no i co w takiej sytuacji?? Bo takie martwe dziecko zagraża przeciez jej zyciu!
szkodaNapisał maborka![]()
Cały grudzień nas nie było. Nie nadrobię.
Leżałam w szpitalu z rozwarciem i krótką szyjką. Mam szew.
W międzyczasie lekarze zaspali, nie zauważyli u mnie TTTS (twin to twin transfusion syndrom), mimo moich nalegań o zwyczajne usg. Gdyby dwa tygodnie wcześniej wysłalo mnie do Gdańska, byłaby szansa.
Jaś odszedł 21.12.2009 około 9.00 rano.
Staś wciąż walczy.
Proszę o modlitwę.
W poniedziałek idziemy na Karową. Nie wiem co będzie dalej.
YH....Dziękuję z całego serca za wasze wsparcie. Dziękuję za modlitwę. Ja wciąż proszę o pokorę. Proszę o wytrwałość, jeszcze trochę.
"Tyle o sobie wiemy, na ile nas sprawdzono" - nie sądziłam, że tyle wytrzymam.
Ale nie wiem jak to dalej będzie? Zastanawiam się, ile ze Stasiem wytrzymamy, bo szew niby jest, ale szyjka ma tylko 8mm i lekarze zabronili chodzić i siedzieć. Myślę o Jasiu...ponoć może być we mnie bez negatywnego wpływu do kilku, 6-8 tygodni, znalazłam źródła, że i dłużej.
Nie mam sił.
Leżę non-stop, tylko siusiu i do łózka. Zresztą szybko łapię zadyszkę w tej łazience, więc padam na łóżko. Tak samo było w szpitalu, Wawie i w Gdańsku.
Biorę dużo leków. Z powodu obumierania Jasia we mnie, mam zakrzepicę. Mąż daje mi zastrzyki. Masuje mi nogi, żeby do zastojów nie doszło.
Teraz jest moim pielęgniarzem, zaczynając od higieny, której sama nie daje rady wykonać, pilnowania podawania leków przez karmienie, bo czasem fenoterol powoduje za duże drżenie rąk i nie zjem sama. W szpitalu też karmił. Złote serce.
Teraz fenoterol dostaję już w tabletkach, a nie dożylnie, co ogromnie cieszy - ręce od wenflonów odpoczną.
Mój mąż jest lekiem na to zło wokoło. Bez niego to traci sens.
ja nie mam, zdaj relacje!Wlaczcie planete tam jest o pierwszej pomocy jak niemowle jest nieprzytomne
ja nie mam, zdaj relacje!