reklama

Listopad 2009

Dziunka szkoda mi ciebie :((((( i dzieci, ale co zrobic, ciezkie to nasze zycie. Jak A. wytrzyma bez dzieci????

On to wogóle przypłaci to chyba zdrowiem psychicznym...zawsze mówił że w życiu nie wyjedzie, no ale jak trzeba. Ja dam sobie radę, ale gorzej z popołudniami - nudno będzie.

:-)
a u nas suchy chleb i mieso we wszelkiej postaci... :-)
A tak w ogole witam sie Kochane :-)

No witamy, witamy, nigdy się napatrzeć na prześliczną Amelkę nie mogę! Jest cudna!

Dziunka jednak NO? A nie żal wam tej obecnej pracy A i awansu? Ja tez choruje na "tesknice" bardzo bardzo mocno i nie zgodzilabym sie na taka akcje. Albo razem albo wcale ;-) Zycze Wam aby bylo tak jak chcecie.
Dziunka a jak dac dostep do zamknietego?? Wiesz może??


Majkę wczoraj tak wysypało na buzi ze szok, a najdziwniejsze jest to ze nic praktycznie nie jadla. Obstawiam krem z filtrem, no bo co by innego.
Wiecie czy dzis ZOO są otwarte??

A Twoje zoo ma może swoją stronę? Powinno tam pisać:tak:

Wiecie, tam praca okazała się pewna i za TAKIE pieniądze, że byłby głupi gdyby nie pojechał. A sytuacja życiowa nas do tego zmusza. Obecna praca to w sumie nie pomoże wyjść z dołka, a jedynie lepiej wiązać koniec z końcem.
Jechać musi, bez dwóch zdań. Cieszę się jak głupia. Będzie przyjeżdżał co miesiąc czy półtora.

Nie wiem czy na tęsknicę zachoruję, ale raczej nie;-) taka ze mnie wredna baba:-D
Mi nikt nie jest do szczęścia potrzebny, lubię mieć spokój, nie będę musiała przejmować się obiadami (te dla dzieci to pikuś), nikt nie będzie mi tyłka zawracał;-)


Pola tak daleko jeszcze nie myślimy. Ale nie miałabym najmniejszego problemu z przeprowadzką do innego kraju. Szczerze? Pasowałoby mi to:tak:

A jeszcze dodam, że nie można mówić "albo razem albo wcale".
Pojechać z nim nie możemy bo mamy dzieci, którym nie można zmieniać otoczenia co chwilę - co by było gdybyśmy musieli wracać do Pl? A z drugiej strony tkwić tu w biedzie bez perspektyw na dalsze życie i stracić taką okazję tylko dlatego żeby pielęgnować swoje życie małżeńskie - kolejny bez sens.
Poza tym im większe problemy finansowe, tym więcej kłótni i oddalania się od siebie. Niestety.
 
Ostatnia edycja:
reklama
(...)

A jeszcze dodam, że nie można mówić "albo razem albo wcale".
Pojechać z nim nie możemy bo mamy dzieci, którym nie można zmieniać otoczenia co chwilę - co by było gdybyśmy musieli wracać do Pl? A z drugiej strony tkwić tu w biedzie bez perspektyw na dalsze życie i stracić taką okazję tylko dlatego żeby pielęgnować swoje życie małżeńskie - kolejny bez sens.
Poza tym im większe problemy finansowe, tym więcej kłótni i oddalania się od siebie. Niestety.

Dziunka ja zawsze tak mówiłam i tak myśle. Zycie na odleglosc tez jest do duxx, pieniadze nie sa najwazniejsze ale musza byc. Nie wyobrazam sobie zycia we dwoje ale osobno. Dla mnie bez sensu. Wiec albo razem wyjechac albo zostac. No oczywiscie rozumiem ze facet powiedzmy jedzie pierwszy wybadac sytuacje, zalatwic dom itp . I bron Boze nie czepiam sie do waszej sytuacji!
 
Teraz tak mówisz bo Maja jest mała i zupełnie Cię rozumiem. Ale Julia już poszła do szkoły. Musiałabym jej zmienić środowisko, a co jeśli trzeba byłoby wrócić? Tam jest całkiem inne życie, inne warunki.
Przykład: Brat A z żoną i trójką dzieci. Najpierw sam jeździł do No dwa lata, potem bardzo ją namawiał, w końcu mu się udało. Przeprowadzili się. Minęły dwa lata. I co? Ona chce wracać z dziećmi bo tam się nie odnalazła. O ile półtorarocznego synka to nie obejdzie, to 15-letniego już tak. W Pl leciał na dwójach, w NO jest prymusem, mówi już bardzo dobrze tym językiem, tak jak angielskim. A teraz w Pl musiałby zaliczać większość materiału. Tak jak jego siostra, która wróciła do Pl bo chodzi z moim bratem i chciała z nim zamieszkać - zaczęła szkołę od nowa.
Poza tym oboje powiedzieli że ich małżeństwo właśnie przez tą przeprowadzkę się skończyło, ona wraca do Pl, on zostaje tam. I tylko dzieciaki ucierpiały - dwa lata z życiorysu wyjęte.


Ja nie myślę o sobie tylko o Julce. Gdyby były małe nie patrzyłabym na nic, absolutnie, tak jak Ty.
 
No byc moze jest tak jak mówisz, ze Maja jest mała wiec mam "ułatwiana" sprawę. Jeśli chodzi o twojego brata to wcale nie jest takie pewne czy ich małżeństwo by sie nie skończyło gdyby jednak zyli osobno. Ludzie bardzo czesto wystawiani sa na próbe i pokuszenie niestety!
Ale dobra koniec tematu ;-)
 
Wyjazd A nie oznacza że wyjeżdża na zawsze i nie oznacza życia na odległość. W dobie telefonów komórkowych, internetu i samolotów problemu wydaje się nie być. Każdego dnia w ciągu 2 godzin mogę być u niego albo on u mnie.
Jeśli chodzi o pokuszenie, heheh, to bardziej obawiam się o siebie niż o niego;-):-D

Nie ma o czym gdybać, on nie wyjeżdża na zawsze i żeby tam mieszkać a tylko do pracy. A co będize potem rozegra się w ciagu kilku najbliższych miesięcy.
 
No witamy, witamy, nigdy się napatrzeć na prześliczną Amelkę nie mogę! Jest cudna!



A jeszcze dodam, że nie można mówić "albo razem albo wcale".
Pojechać z nim nie możemy bo mamy dzieci, którym nie można zmieniać otoczenia co chwilę - co by było gdybyśmy musieli wracać do Pl? A z drugiej strony tkwić tu w biedzie bez perspektyw na dalsze życie i stracić taką okazję tylko dlatego żeby pielęgnować swoje życie małżeńskie - kolejny bez sens.
Poza tym im większe problemy finansowe, tym więcej kłótni i oddalania się od siebie. Niestety.
dziekujemy :biggrin2: ja uwazam, ze Asia jest najslodszym dzieckiem na swiecie i powinnas sie z nia zglosic na jakies castingi ...bez kitu... ;-)

zgadzam sie z Toba pewnie,ze nikt nie chce sie rozdzielac i nie kasa jest w zyciu najwazniejsza, ale prawda jest taka, ze zyc sie bez nich tez nie da i czasem trzeba podjac trudne decyzje.... jesli wy tak postanowiliscie to tylko zyczyc zeby wszystko sie ulozylo po waszej mysli;-)
i jak to sie mowi...punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia....
 
Ale pogoda, mysmy chcieli jechac do ZOO i chyba sobie darujemy, zimno grrr, tejsciu napali w piecu i zapodał cieple piwko z sokiem. Pawel spi, maz z tejsciowa robia obiad, ja kupilam produkty (dzisiaj zeberka w piekarniku), dla pawla wstawilam rano pomidorowe. Potem przyjezdzaja znajomi tejsciowej, a jutro wybiore sie z pawlem na basen.

Pawel zaczal mi po tym ochlodzeniu leko kaszlec, ale zaraz sie za niego wziełam i dzisiaj juz okaz zdrowia (tym razem pomogl Eurespal). Dzisiaj w kosciele chodzil z zamknietymi oczami i wszyscy mieli z niego ubaw. Musielismy go ratowac przed filarami i sciana, ale jak na koniec poszlismy po blogoslawienstwo indywidualne dla dzieci to byl przejety i powazny zaistniala sytuacja. Oczywiscie u nas dzisiaj odpust i pawel ma pelno p.i.e.r.d.o.l.e.k + kapiszony grrrrr
 
Majkę wczoraj tak wysypało na buzi ze szok, a najdziwniejsze jest to ze nic praktycznie nie jadla. Obstawiam krem z filtrem, no bo co by innego.
Wiecie czy dzis ZOO są otwarte??
może ma uczulenie na słońce ??? moja koleżanka tak ma trochę słońca i cała w krostki
Teraz tak mówisz bo Maja jest mała i zupełnie Cię rozumiem. Ale Julia już poszła do szkoły. Musiałabym jej zmienić środowisko, a co jeśli trzeba byłoby wrócić? Tam jest całkiem inne życie, inne warunki.
Przykład: Brat A z żoną i trójką dzieci. Najpierw sam jeździł do No dwa lata, potem bardzo ją namawiał, w końcu mu się udało. Przeprowadzili się. Minęły dwa lata. I co? Ona chce wracać z dziećmi bo tam się nie odnalazła. O ile półtorarocznego synka to nie obejdzie, to 15-letniego już tak. W Pl leciał na dwójach, w NO jest prymusem, mówi już bardzo dobrze tym językiem, tak jak angielskim. A teraz w Pl musiałby zaliczać większość materiału. Tak jak jego siostra, która wróciła do Pl bo chodzi z moim bratem i chciała z nim zamieszkać - zaczęła szkołę od nowa.
Poza tym oboje powiedzieli że ich małżeństwo właśnie przez tą przeprowadzkę się skończyło, ona wraca do Pl, on zostaje tam. I tylko dzieciaki ucierpiały - dwa lata z życiorysu wyjęte.


Ja nie myślę o sobie tylko o Julce. Gdyby były małe nie patrzyłabym na nic, absolutnie, tak jak Ty.
dziunka ja cię popieram w 100% :tak: , niech jedzie i zobaczy czy mu tam będzie wogóle odpowiadać , zresztą znam kilka dziewczyn które właśnie wróciły do PL ze względu na dzieci ,bo szkoła albo przedszkole i nie chciały tutaj dzieci posyłać a mężowie zostali
pospłacacie długi i zobaczycie co dalej

u mnie dzisiaj słoneczko piękne znowu ale wiatr zimny ,Kuba póki co śpi obiad się robi ;-) więc chwilka luzu a potem na spacer :-)
miłego dzionka
 
reklama
no hej dziewczynki, u nas zimno grrr, mokro i paskudnie.
Mieliśmy do zoo jechać, 2 tygodnie A. urabiałam, bo to leniwiec (na usprawiedliwienie go dodam, ze u nas o prawdziwa wyprawa - zatłoczonym pociągiem z tobołkami, mleko, woda, butelki, zabawki dla Kuby i masa innych pierdół bez których nasze dzieci dnia nie przeżyją, a jeszcze Kuba za bardzo chodzić nie chce i jak dalej to trzeba nosić) więc skończyło się na odpuście i kawiarni. Nawet się nie spodziewałam, ze chłopaki prawie godzinę wytrzymają, a tu proszę. Fakt, ze obkupieni po odpuście mieli się czym zająć i tarzali się po calusieńkiej kawiarni, a mogli, bo byliśmy sami tzn z dziadkami ale innych klientów nie było. Kupiłam chłopakom takie dmuchane zwierze (trudno określić co to) do skakania i zasuwali na ty po całym lokalu. A jutro jak będzie ładnie to wybieram się z chłopakami na "regaty" hehe zabawne to, bo u nas tylko taki staw nie za duży jest (Centrum Rekreacji na Stawach Walczewskiego) i co roku robią na nim regaty, jak zwodują te małe wanienki to miejsca na pływanie im nie zostaje ale dzieciaki mają atrakcję.
 
Ostatnia edycja:

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry