Julka budziła się co 3 godziny. Potem stopniowo wydłużały jej się pory czuwania (a w nocy pory spania). Jedyny problem jaki z nią miałam to zasypianie wieczorne, pamiętam że potrafiła płakać i płakać i nie moźna było jej uspokoić. Najpierw ja z nią skakałam, potem jej tata, a na końcu prababcia
Asia za to od razu wiedziała co to noc;-)budziła się na cycka ale ja tylko go wywalałam, piła i zasypiała dalej, przez noc jej nie przewijaliśmy bo nie było potrzeby. No i najważniejsze - tak jak w dzień przejadała się i chlustała na okrągło tak w nocy nic a nic, nawet nie trzeba było jej podnosić do odbijania. Potem, z biegiem czasu, już nawet nie wiedziałam czy karmiłam czy nie karmiłam, a młoda potrafiła sama się doczepić;-)
Ale z tym myleniem dnia z nocą mieli problem w rodzinie A, wychodzili z młodym o 23 na spacer


Mama no na takie spokojne dziecko Marcel się zanosił a tu proszę, cwaniaczek - mamę przyzwyczaił do lenistwa, a potem daje popalić
Klikam jeszcze z domu. Nie chce mi się iść do pracy. U Asi znowu kaloryfery zapowietrzone, do tego rura w łazience daje czadu i bulgocze na pół bloku, jak mi w końcu tego nie naprawią to zabiję

Asia budziła się dziś kilka razy aż w końcu wylądowała u nas!!! A wieczorem zasypiała 2 godziny.
No i zaliczyła wychodzenie górą łóżeczka

nawet nie wiem jak i kiedy. Leżała u siebie a tu nagle znajduję ją na dywanie.
U nas z kolei zeszła z łóżka i położyła się pod nie, spała dalej ale chyba jej za twardo było bo wróciła na poduchę
