reklama

Listopad 2009

Agrafka hahahahahhaha:-D kurcze, ale poważnie bym się na to wybrała:tak:


Koniec roku szkolnego. Pod wieczór matka zagląda do pokoju córeczki i znajduje na łóżku następujący liścik:
Droga Mamo! Nareszcie koniec szkoły. Dla mnie już na zawsze. Jestem od dawna zakochana i postanowiliśmy z moim chłopakiem wreszcie "się urwać". Wiem, że Tobie się to nie spodoba, ale on jest taki słodki! Te jego tatuaże i piercing na każdym kawałku ciała... A ten jego motocykl! Ali (tak nazywa się mój miły) twierdzi, że jazda na nim w kasku to grzech. Ali jest kompletnie na moim punkcie zwariowany. Mówi, że go uratowałam, bo ten alkohol by go w końcu zabił... Aha, i najważniejsze. Będziesz miała wnuka! Tak się cieszę! Kolega Alego ma gdzieś w lesie drewnianą chatkę. Trzeba ją wyremontować i nie ma w niej światła ani wody, ale to będzie nasz nowy dom. Nie martw się! Będziemy mieli z czego żyć. Ali ma kapitalny pomysł. Będziemy uprawiać marihuanę i sprzedawać ją w mieście. Ma być z tego kupa forsy. Tak się cieszę! I nie martw się proszę. Wkrótce będę miała 14 lat i naprawdę mogę na siebie sama uważać. Mam tylko nadzieję, że szybko pojawi się ta szczepionka przeciwko AIDS. Alemu bardzo by to pomogło...

Twoja ukochana córeczka.

P.S. Wszystko bzdura! Jestem u Krychy i oglądamy telewizje. Chciałam Ci tylko uświadomić, ze są gorsze rzeczy niż to świadectwo, które znajdziesz na nocnym stoliku. Buziaczki!

I jeszcze ten bo świetny :-)

Pani przedszkolanka pomaga dziecku założyć wysokie, zimowe botki.
Szarpią się, meczą, ciągną...
Jest! Weszły! Spoceni siedzą na podłodze, dziecko mówi:
- Ale założyliśmy buciki odwrotnie...
Pani patrzy, faktycznie. To je ściągają, mordują się, sapią. Uuuf, zeszły. Wciągają je znowu, sapią, ciągną, nie chcą wejść... Uuuf, weszły. Pani siedzi, dyszy, a dziecko mówi:
- Ale to nie moje buciki...
Pani niebezpiecznie zwężyły się oczy, odczekała i znów szarpie się z butami... Zeszły.Na to dziecko:
- To buciki mojego brata i mama kazała mi je nosić...
Pani zacisnęła ręce mocno na szafce, odczekała aż przestaną się trząść, przełknęła ślinę i znów pomaga wciągać buty. Tarmoszą się, wciągają, silą się... Weszły.
- No dobrze - mówi wykończona pani - a gdzie są Twoje rękawiczki?
- Mam schowane w bucikach...
 
Ostatnia edycja:
reklama
dziunka to sie usmiałam - fajowskie hehehhehehhehehheheehe


a co do ząbkowania to Marcelowi przebijają się dwie dolne 5. Dzisiaj zaglądałam i po obu stronach są dziurki. Praktycznie bezobjawowo. Wiadomo pcha paluchy i sie ślini, czasem powie ze boli i ze chce maść. Ale tak to nie ma innych skutków ubocznych typu niejedzenie, gorączka czy "wścieklizna". I mam nadzieje ze tak juz zostanie ;))
 
Ostatnia edycja:
Pisałam ostatnia i piszę pierwsza, no, nieładnie dziewczyny, obijacie się:-p


Obudziłam się o 6 rano i od razu wyrwałam do pokoi dziewczyn a teraz już nie mogę spać. Młode chrapią w najlepsze. Przestraszyłam się bo zwykle Asia coś tam gada przez sen i co jakiś czas odzywa się niania, a dziś albo to ja mocno spałam albo Asia nic nie opowiadała...i o dziwo bulgocząca rura jej nie obudziła. Na szczęście wszystko ok. Ciekawe do kiedy tak będę łazić w nocy po mieszkaniu i sprawdzać jedną i drugą:baffled: do ich 18-stek?
 
hej hej. a my jak zwykle pobudka 6 albo i troche przed :baffled:

Ja tam póki nie śpie to zajrze do Marcela raz czy dwa ale w nocy sie nie budze i nie sprawdzam :-p:-p a niani nigdy nie miałam ;)

Uffff dzisiaj dzień sprzątania, nie chce mi się z tym cackać pół dnia więc kuchnia juz ogarnięta. Teraz podłogi i kurze. Potem na niewielki spacer, kupno świeżych bułeczek powrót i śniadanko. Jak młody pójdzie na drzemkę to ciachnę łazienke i wsio :-)
Obiadek mam - biały barszczyk + smażona rybka. D zrobi premierowe frytki w naszej nowej frytkownicy :tak:
Nie wiem kiedy zajrze bo harmonogram zajęć dość napięty, to do później ;-)
 
Ja nianię muszę mieć, bo niby mieszkanie tylko 60 m2, ale za nic nie usłyszałabym płaczu Asi z jej pokoju:no: Niania zawsze zatrzeszczy i mnie obudzi, a płacz przez ściany niekoniecznie. A druga sprawa nieraz słychać dzieci sąsiadów i tylko dzięki niani wiem że to nie moje dziecko;-)

Czyli co...przewrażliwiona jestem?:rofl2::-D zawsze się bałam śmierci łóżeczkowej a teraz boję się np. zadławienia wymiocinami :rofl2:


Asia sama do nas przyszła, wyskoczyła z łóżeczka i otworzyła sobie drzwi:baffled:
 
Cześć mamuśki:-)
Witam z rana (nadal w dwupaku)..noc spokojna, oprócz dwóch pobudek Marysi z rykiem o "mjeko", o 1.00 i o 5.00 w nocy, ale luzik;-)
Za oknem u nas szaro, buro i ponuro - nic się nie chce..jeśli teściówka nie zawiedzie i przyjedzie do Marysi, to czeka nas znów randka w kinie na " Zmierzchu":-D;-)
Udanej soboty, super imprez urodzinowych i do usłyszenia:-)
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry