Oli pospał do 18 a ja z mezem w wyrkach sie rozłozylismy i tak nam dobrze było, dopoki nie usłyszelismy tupotu małych stópek...no to juz poleżakowane ;/ Boze, jakie kiedys były czasy, spałam po 12-13 h albo i więcej, całymi dniami mogłam leniuchowac, a jak nam się chciało jechalismy na 6h do stolicy na zakupy ktore kochamy i wszystko dla siebie kupowalismy
a i najważniejsze głowa jakaś wolniejsza była od zmartwien. Oczywiscie nie załuję!!!
Idę rozpalic w piecu, rozprostuję kosci bo przed nami długi wieczór.
a i najważniejsze głowa jakaś wolniejsza była od zmartwien. Oczywiscie nie załuję!!!Idę rozpalic w piecu, rozprostuję kosci bo przed nami długi wieczór.

Jedno co się przekonałam - to nie mogę już na dalsze trasy prowadzić. M wypił piwko więc ja te 150 km prowadziłam do domu i brzuszek mi twardniał. Musiałam stawać i chwile się wyprostować.
a Ty mamuśka uważaj na brzusio!

i tak mamy jaja od kilku wieczorów. Jak nie młotek to wiertara