Pola ale miałaś przeboje, trzymajcie sie mocno!
Agrafka ja dopiero od kiedy jestem w domu zaczęłam zauważać każdy paproch. Do tego mam koty więc chcąc nie chcąc wiele rzeczy muszę robić od razu - np. blaty przecieram po 100 razy dziennie. Rano wstaję i nastawiam wodę na kawę i czekając na nią zmywam. Później po odprowadzeniu dzieci jest ogarnianie chałupki, a że jak zacznę od czegoś to potem normalnie lawina

ścielę łóżko i widzę że kanapa w okruchach, no to cap za odkurzacz, no to jak już włączony to jadę całe mieszkanie, potem kurze (bo przy odkurzaniu się kurzy hehe) potem coś tam i tak jedno ciągnie drugie aż kończę na przecieraniu szmatą podłóg.
Druga sprawa że mam gołe panele więc wszystko widać i nie da się inaczej niż odkurzać i zmywać podłogę codziennie.
Kuchenkę i łazienkę myję przed odkurzaniem hehe, bo wiadomo - jaki sens odkurzać jak coś mi tam zaraz spadnie na podłogę podczas mycia np. półek. Także często robię sto rzeczy na raz.
Dziś miałam w planie tylko wywiesić pranie a skończyłam na porządkach w każdej szafie z ciuchami;-)
Ale żeby nie było - są dni kiedy nie chce mi się nic albo zwyczajnie nie ma mnie w domu, wtedy tylko scielę łóżka, układam rzeczy na swoje miejsca i .... przymykam oko na szczegóły;-) ostatnio rzadko to się zdarza, ale jednak.
Cleo czym pomalował ścianę? Spróbuj popryskać lakierem do włosów i potem szmatką
Aniu super, gratuluję miejsca w przedszkolu
Widzę że większość naszych maluchów jest chora:-( O Asi na zdrowiu zaraz napiszę.
A tak to u nas bardzo ciężko :-( powiem tak:
Mama została bez męża i ojca swojego dziecka, ale miała do kogo uciec, a my tworzymy kochającą się rodzinę a nie mamy dokąd pójść, nie wiem kto z nas jest w gorszej sytuacji, jakie to życie niesprawiedliwe:-( do 24-go musimy coś znaleźć, a póki co oczami wyobraźni widzę nas na zielonej trawce, a co z dziećmi? :-(
No to się troszkę wygadałam... lecę na inne wątki.