polaa
Mamusia Kubusia&Wojtusia
no w końcu na spokojnie można zasiąść przed kompem i tv
muszę kupić kilka rzeczy na necie. A nie chce mi się specjalnie szukać.
Wojtek śpi od 19, Kuba jakieś 45 minut. Ciekawe o której rano będę miała pobudkę ale muszę napisać, że od kilku dni nastawiam sobie budzik na 7 i wcześniej wstaję od nich, na spokojnie się umyje, ubiorę itp. i czekam. Jeszcze nie dawno nie było to do pomyślenia w moim przypadku bo ja z tych co w łózku do południa.
Aaa nie pochwaliłam się, że od soboty jestem na diecie norweskiej i po 5 dniach mam 3 kg mniej, liczę na te 10 kg, które mogą spaść w ciiągu dwóch tygodni bo tyle ta dieta trwa
jest cięzko ale nakleiłam sobie na drzwiach lodówki grubę ale naprawdę mega grubą babkę, wydrykowałam i co zaglądnę to mowie, ze nie chce tak wyglądać i zamykam, ąż się mojemu odechciało jeść
cięzko mi bo nie ma kolacji w tej diecie a dla mnie to najwieksza kara ale na razie sie jeszcze nie poddałam, tylko mam dość wody mineralnych, jajek i grejfruty, ktore bardzo lubie już mnie denerwują
no ale dla da takiego efektu warto, moja kolezanka była na tym pol roku temu (spadlo jej 11 kg w 14 dni, szok)i do tej pory przytyla tylko 1kg i mam nadzieje, ze bedzie podobnie u mnie. wszedzie piszą o tych 10 kg a mi 8 wystarczy ale zeby spadlo, czuje sie o wiele lżejsza i wreszcie waga sprzed ciąży, bez 0.7 kg
no ale ja chce sprzed ciazy z Kubą czyli jeszcze 7
wiadomo kazda dieta ma plusy i minusy, zwolennikow i przeciwnikow...zobaczymy co ja powiem za tydzien w sobotę

muszę kupić kilka rzeczy na necie. A nie chce mi się specjalnie szukać.
Wojtek śpi od 19, Kuba jakieś 45 minut. Ciekawe o której rano będę miała pobudkę ale muszę napisać, że od kilku dni nastawiam sobie budzik na 7 i wcześniej wstaję od nich, na spokojnie się umyje, ubiorę itp. i czekam. Jeszcze nie dawno nie było to do pomyślenia w moim przypadku bo ja z tych co w łózku do południa.
Aaa nie pochwaliłam się, że od soboty jestem na diecie norweskiej i po 5 dniach mam 3 kg mniej, liczę na te 10 kg, które mogą spaść w ciiągu dwóch tygodni bo tyle ta dieta trwa
jest cięzko ale nakleiłam sobie na drzwiach lodówki grubę ale naprawdę mega grubą babkę, wydrykowałam i co zaglądnę to mowie, ze nie chce tak wyglądać i zamykam, ąż się mojemu odechciało jeść
cięzko mi bo nie ma kolacji w tej diecie a dla mnie to najwieksza kara ale na razie sie jeszcze nie poddałam, tylko mam dość wody mineralnych, jajek i grejfruty, ktore bardzo lubie już mnie denerwują
no ale dla da takiego efektu warto, moja kolezanka była na tym pol roku temu (spadlo jej 11 kg w 14 dni, szok)i do tej pory przytyla tylko 1kg i mam nadzieje, ze bedzie podobnie u mnie. wszedzie piszą o tych 10 kg a mi 8 wystarczy ale zeby spadlo, czuje sie o wiele lżejsza i wreszcie waga sprzed ciąży, bez 0.7 kg 
wiadomo kazda dieta ma plusy i minusy, zwolennikow i przeciwnikow...zobaczymy co ja powiem za tydzien w sobotę




potem zauważył ze Marcel ma ten pistopet-patyk i chciał mu odebrać. I jak sie poszarpali, Marcel mu odpyskował ze to jego i ze on jest wstrętnym łobuzem
Tam jeszcze sie poszamotali i koniec. Młody nie wygrał. Ale potrafi w odpowiednim momencie o swoje zawalczyć. Grunt ze przy dziewczynach zachowuje sie jak dżentelmen
w każdym razie - po takich dietach nie wraca się do normalnego jedzenia i kolacji? Bo jak tak to dlaczego waga znowu nie rośnie? Rozumiecie o co mi chodzi?