Ach, zapomnialam Wam napisac jaka ostatnio mialam historie na poczcie. W poniedzialek poszlam odebrac dwie przesylki, a tam kolejka na 10osob i chyba jedno okienko. Stanelam grzecznie na koncu liczac, ze ktos mnie przepusci-ale bylam naiwna-bo nigdzie nie widzialam info, ze mam pierwszenstwo. Ale tak sie zlozylo, ze tuz za mna otworzylo sie okienko i pani mowi: kolejna osoba prosze do mnie. Wiec ja zrobilam obrot na piecie i juz podawalam avizo, gdy nagle slysze wsciekle: halllo, prosze pani, hallo jest kolejka, nie widzi pani!!! I z boku doskoczyl do mnie jakis facet ok 55lat. Wiec ja zbierajac sily na awanture(ja jestem ulegla i raczej pokorna osoba) obrocilam sie do niego, wypielam brzuch jak tylko moglam najmocniej(akurat mialam takie ubranie, ze nie byl on mocno wyeksponowany)spojrzalam na niego i wywarczalam(doslownie): ja jestem w zaawansowanej ciazy i nie zamierzam stac w kolejce! On tylko sie skrzywil cos burknal i odszedl, a ja uspokajalam sie (wewnetrznie)zadowolona ze zwyciestwa. Ale w pierwszej chwili myslalam, ze gotow mnie odciagnac od okienka...co za ludzie!