reklama

Listopad 2010

Nadrobiłam... Ale piszecie, w tempie kosmicznym
Lile wielkie gratulacje
Holly pewnie odpoczywa po zabiegu, ale ja się niecierpliwie, mam nadzieję że wszystko ok

Dziewczyny wy piszecie o przytulankach, ja że nie ma męża, po drugie jak dzidzia była malutka to się bał, a teraz to pewnie wogóle - tyle dałaś rade to jeszcze trochę wytrzymaj, bo jak Małą zaboli czy jak, baran, naprawdę egoiści, a my chcemy się poczuc jak "normalne" choć troszkę osłoniałe kobiety..... A u mnie to dochodzi fakt, że prawie cala ciążę byliśmy oddzielnie i jak on sobie radził? Czasem takie głupie myśli, eh...
Mam czekać do wizyty bo jesli to kilka kropel i jednorazowo to mam dbac bardziej o higiene, lezec, uwazac itp
a teraz wcinam śniadanko, pranie się robi - przedostatnie, potem tv i prasowanie
 
reklama
Dzień doberek :)

Piękna pogoda za oknem,słońce świeci-oby tak cała zima wyglądała...
Ja dziś od rana za sprzątanko łazienki się wzięłam i się trochę zmęczyłam ;/ nie planuję nic wcześniej wywoływać,więc odkurzanie i mycie podłóg zostawię mężusiowi ;)

Dziś mija nam 3 rocznica ślubu/ale ten czas zleciał/,ale w sumie jesteśmy razem już ponad 8 lat :) Mężuś pamiętał,bo rano o 5 z minutami zadzwonił z życzeniami :D Nawet się ie zezłościłam,że mnie obudził ;)
Planowaliśmy wybrać się na kolację wieczorem,ale ja chyba się nie nadaje dziś na wyjście z domku-leń i jakieś totalne zmęczenie mnie dopadło... ;/ Może w sobotę się zbiorę ;)

Mój synuś ostatnio tak buszuje w brzuchu,że momentami mam dosyć,bo to wręcz boli-chyba wszystkie wnętrzności mam totalnie poobijane ;( Dzisiejszej nocy chyba najbardziej dał mi popalić-nie wiem czy w ogóle zrobił sobie jakąś przerwę ;D

Amerie,to straszne co Ty musiałaś przeżywać w tym szpitalu,współczuję...ale ja bym tego tak nie zostawiła...
lile,gratuluję!
 
Trusia przytulam Cię mocno, wiesz że jesteśmy w podobnej sytuacji, też zero przytulań od 7 miesięcy, ale ja już teraz nawet o tym nie myślę.
W ogóle o niczym nie myślę.
Obecnie mój dzień skupia się na kontrolowaniu cukrów które po takiej dawce leków (25 tabletek dziennie) szaleją i na liczeniu ruchów maluszka.
Pokój Leosia skończony, małż wczoraj wszystko ładnie posprzątał, więc teraz tylko poprzesuwać jak nam pasuje.
I zaczęliśmy się zastanawiać nad załatwieniem cesarki, bo ja psychicznie nie wytrzymam miesiąca, a jak przenoszę to nawet 6 tygodni. To ponad moje siły, zawsze chciałam rodzić naturalnie, ale teraz już chyba wolę dać się pociąć.
Nie zanudzam was moimi smętnymi myślami.

Holly mam nadzieję że wszystko ok i już pierwszy z listopadowych Leonardów jest już na świecie :)

Lile gratuluję obrony, nie mogło być inaczej!
 
anbar dziś śniło mi się, że urodziłaś, wszystko takie realistyczne było....

:-D Nie, nie, nic z tego. Moje dziecię nadal nie zamierza się ewakuować z mamusi. Zaczynam go podejrzewać, że szykuje dla mnie jakiś naprawdę śmieszny numer. Może za dwa dni, akurat jak będziemy sami, bo tatuś musi wyjechać. Albo jeszcze zabawniej 1 listopada, jak pojadę na groby, najlepiej w godzinach popołudniowych, żeby mi za łatwo nie było z dojazdem do szpitala...


A seksu to u nas też już nie ma od dość dawna, ale jakoś przywykłam. Odbijemy sobie po porodzie i połogu :-)
 
Witam się z rana :-)

Lile gratulacje z okazji obrony :-):-):-). Wiem co to za stres i jak się pisze prace, brrrr jak sobie przypomne... Najpierw licencjat a potem magisterka. Łoj dobrze , ze mam to za sobą ;-).

A Holly pewnie teraz leży plackiem, odpoczywa po cesarce i dochodzi do siebie. Ale z dzidzią się już pewnie przywitała :-).

Kurka a ja nie wiem co ze mnie poleciało. Najpierw się wysiusiałam, usiadłam sobie na kanapie i coś mi tam poleciało. Myślałam, że to może jakiś śluzik wieć poszłam zmienić wkładkę.No i jak usiadłam na kibelku to coś poleciało jakby siku ale wydaje mi się , że nie z cewki. Zgłupiałam już całkiem :baffled:. No i nie wiem czy to wody czy nie:confused:. A wiem , że mam ich malusienko. Poczekam jeszcze troszkę i zobaczę czy coś się jeszcze pojawi na wkładce a jak coś to zadzwonie do ginki. ALe to głupio bo wczoraj miałam wizytę. Hmmmm...
 
Cześć Dziewczyny!
Witam się przedpołudniowo...Nie mogę się doczekać wieści od Holly! :-)

Amerie, po takich turbulencjach ciążowych to wcale się nie dziwię, że zastanawiasz się nad cesarką....ale pomyśl, że to naprawdę już ostatnia prosta, za dwa lata to nawet nie będziesz pamiętać tej ciężkiej "końcówki" ciąży tylko pewnie moment narodzin wyczekanego Leosia...jest ciężko i trudno, ale tfffarda bądź! :-)

Dziewczyny, muszę jechać na pobranie krwi i ciągle jestem na czczo....ale mam mega głoda i tak kombinuję czy jeśli nie będą badać cukru to też muszę być na czczo??? Aj, dupsko z głodu wydziobie mi kawałek fotela w samochodzie ;-)

trzymajcie się cieplutko!

Lilie - gratulacje obrony pracy :-)
 
reklama
Hej mamuski...
Ja wlasnie wrocilam z badan...myslalam ze juz nie dojde do domu taka bylam glodna...robilam CMV i Toxo... kazali mi byc na czczo...podobno tak powinno byc przy wszystkich badaniach z krwi...

Wstawilam ostatnie pranie z recznikiem dla malego i koszulka dla mnie.... i gotowe...wszystko przyszykowane do szpitala:)

zaraz zabieram sie za scielenie lozeczka dla Kubusia...

Czy Wy tez tak kiepsko sie czujecie? to chyba przez to wysokie cisnienie...1014...masakra:(
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry